Jedną z kopenhaskich innowacji są „ekspresowe” trasy rowerowe, prowadzone niezależnie od układu drogowego. Należy podkreślić, że trasy te uzupełniają, a nie zastępują ścieżki wzdłuż głównych ulic. Mają zachęcić do korzystania z roweru również mieszkańców dalej położonych przedmieść Kopenhagi i miast satelickich – aby mogli oni dojechać rowerem do centrum w akceptowalnym czasie, trasa musi mieć bardzo wysokie parametry użytkowe. Na czym to polega, pokażemy na przykładzie kilkukilometrowego fragmentu trasy regionalnej nr 51, przez Kopenhagę i Frederiksberg.

Zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy poprzednio [zobacz >>>] – na skrzyżowaniu trasy nr 51 z Nørrebrogade.

Geometria trasy przystosowana jest do jazdy par rowerzystów obok siebie i prędkości 40 km/h.

Nie na całej długości trasa prowadzi wydzieloną ścieżką rowerową – miejscami ruch rowerowy wpuszczany jest na zasadach ogólnych w jezdnie. Ruch samochodowy na nich jest jednak, dzięki przerwom w ciągłości ulicy, ograniczony do ściśle lokalnego.

Większość ścieżek rowerowych w Danii utrzymywana jest zimą w standardzie „A” (tym samym co autostrady). Dotyczy to także tras rowerowych niezależnych od układu drogowego. Oczywiście, stosowane jest odśnieżanie mechaniczne, a nie ulubione przez warszawski ZOM dziewiętnastowieczne robótki ręczne [zobacz >>>].

Nad stosunkowo ruchliwą arterią Åboulevard / Ågade tranzytowy ruch rowerowy przeprowadzony jest bezkolizyjnie. Kładkę, a w zasadzie estakadę pieszo-rowerową, zwaną Åbroen, otwarto w 2008 r. Wjazd na nią prowadzi normalnymi nasypami, jak na estakadę dla samochodów. Wiodące warszawskie esowane pochylnie [zobacz >>>] wyglądają w porównaniu bardzo biednie, choć oczywiście i tak są znaczącym krokiem naprzód w porównaniu ze schodami [zobacz >>>] i windami [zobacz >>>].

Po lewej widoczny łącznik do ścieżki wzdłuż Åboulevard. To skrzyżowanie tras rowerowych stanowi węzeł typu WB - tylko częściowo bezkolizyjny ;-).

Widoczna w dole ulica stanowi granicę pomiędzy miastami: Kopenhagą i Frederiksbergiem. Dla gości z Polski nawet większym zaskoczeniem niż wyśrubowane parametry techniczne był sam fakt, że kładka nie urywa się w połowie ulicy, a trasa ma kontynuację „za granicą”.

To już inne miasto, ale ten sam standard wykonania i utrzymania ścieżki.

Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że na trasie zdarzają się również skrzyżowania, na których rowerzysta musi ustąpić pierwszeństwa – tak jak ten przejazd przez Thorvaldsenvej, ciekawy bo „po skosie”.

Przejazd przez Solbjerg Plads - strefę pieszą w centrum Frederiksberg. Tutaj na odcinku ok. 150 m musimy się obyć bez asfaltu.

Pas rowerowy na Solbjergvej...

...i ponownie wydzielona ścieżka rowerowa.

Wycieczkę „pięćdziesiątką jedynką” kończymy w rejonie skrzyżowania Finsenvej z Nordre Fasanvej, gdzie znajduje się kolejny licznik rowerowy (na zdjęciu ślad pętli indukcyjnej).