Tak się projektowało w Warszawie 25 lat temu i dziś wadliwości takiej geometrii (zaznaczonej na czerwono) nie trzeba chyba tłumaczyć. A może jednak trzeba? Dziwne, że odpowiedzialni za projekt urzędnicy nie rozumieją jej i nie dostrzegli prostej możliwości poprowadzenia ruchu rowerów w inny sposób (zaznaczony na fioletowo) – z pojedynczym tylko zakrętem i bez licznych punktów i obszarów kolizji. Oczywiście nie byłaby to dwukierunkowa ddr, lecz połączenie pasa rowerowego z zasadami ogólnymi. Dla przeciwnego kierunku przebieg byłby analogiczny.