Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z Konstytucją ustawy zobowiązującej do stosowania biopaliw, zastrzegając przy tym, iż nie interesuje go to, czy jej wprowadzenie jest uzasadnione przez inną część ustawy zasadniczej. Chodzi odpowiednio o zasady wolności gospodarczej oraz obowiązku ochrony środowiska, przy czym Konstytucja RP wyraźnie stwierdza, iż "ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane (...) dla ochrony środowiska [i] zdrowia (...) [obywateli]."

"Naruszenie konstytucyjnych zasad wolności gospodarczej nieuzasadnione dostatecznie ważnym interesem publicznym" - tak Trybunał Konstytucyjny określił projekt ustawy o biopaliwach, nakazującej by ogół sprzedawanych w Polsce paliw zawierał określoną ilość biokomponentów (4,5-5%, w zależności od rodzaju paliwa). Jednak jakie interesy publiczne są ważniejsze od ochrony środowiska, a tym samym zdrowia rzeczonej "publiki"? Dlaczego nie możemy już kupić samochodów bez katalizatorów przyśpieszających rozpad substancji szkodliwych zawartych w spalinach, które zatruwałyby nas i innych członków społeczeństwa? Toż to naruszenie zasad wolności gospodarczej! Jakim prawem, ponadto, samochody nam sprzedawane nie są wyraźnie oznakowane znakiem ostrzegawczym: "UWAGA! Pojazd zawiera katalizator!"?

Najciekawsze jest to, że Trybunał przed ogłoszeniem wyroku zastrzegł, iż nie ocenia zasadności ani celowości wprowadzenia do paliw domieszki składników pochodzenia roślinnego, nie leży to bowiem w jego kompetencjach (sic!). Jaki znak niebios uprawnia zatem znawców prawa do osądzania czy wprowadzanie biokomponentów do sprzedawanych w Polsce paliw leży w interesie publicznym czy też nie? Dlaczego Parlament Europejski, Rada Europejska oraz Parlament Rzeczypospolitej Polskiej uznały, że należy zwiększyć stopień w jakim stosowane są bio- i inne odnawialne paliwa, skoro nie leży to w interesie ludzi, których reprezentują? (Dla przypomnienia: za przyjęciem pierwszej ustawy o biopaliwach - zablokowanej vetem prezydenta - głosowało 353 posłów z 387 obecnych na sali.)

Przypomnijmy przecież, że spaliny wytwarzane przy spalaniu biopaliw cechują się niższą toksycznością, a zadymienie spalinami przy użyciu paliwa ekologicznego jest o połowę mniejsze niż w przypadku paliw "tradycyjnych". Być może z tego powodu etanol (alkohol etylowy) z ziemniaków od dłuższego czasu dodawany jest do paliwa Orlenu, przy czym nikt nie zarzuca temu koncernowi działalności sprzecznej z Konstytucją. Nie wykluczone też, że kraje starej "piętnastki" zachęcają swoich rolników do produkcji biopaliw dotacjami właśnie ze względu na środowisko.

Pomijając aspekty przyrodniczo-zdrowotne, jednym z najgorętszych zwolenników rzeczonej ustawy nie bez powodu było PSL, które podważyło uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z innej strony. Wprowadzenie obowiązku dodawania normatywnej domieszki biokomponentów do paliw płynnych poprawiłoby sytuację gospodarczą na polskiej wsi, umożliwiając obsianie co najmniej 2 mln ha leżącej odłogiem ziemi i zmniejszenie bezrobocia na terenach wiejskich. Nie wspominając o tym, że możliwości promocji polskiej żywności jako ekologicznej zwiększyłyby się gdyby rzeczone produkty produkowane były w kraju, gdzie wszystkie paliwa zawierają biokomponenty. O pozytywnych efektach na zdrowie zbierających i spożywających tę żywność w naszym kraju nie wspomnę.

Niemniej, Trybunał Konstytucyjny uznał, iż przy ocenie wagi interesu publicznego nie ma znaczenia ani to, czy wprowadzenie biopaliw jest uzasadnione szeroko pojętymi względami zdrowotnymi, czy też w interesie publicznym leży znaczne zwiększenie udziału polskich producentów w produkcji paliw płynnych sprzedawanych w Polsce. A priori przyjęto, iż biopaliwa nikomu nie służą i na podstawie tego założenia wyciągnięto - wówczas faktycznie niepodważalny - wniosek, iż nie można zobowiązywać nikogo do ich stosowania.