O tym, jak zmiany na ul. Dereniowej i Cynamonowej wpłynęły na warunki ruchu niezmotoryzowanych wiedzielibyśmy więcej, gdyby Urząd Dzielnicy przeprowadził szerzej zakrojone badania. Ale nawet tak okrojone wyniki pokazują, że zmiany na tych ulicach były potrzebne - ze względu na ruch rowerowy, widoczny nawet w zimne jesienne weekendy. Istotny jest też ich wpływ na bezpieczeństwo i warunki ruchu pieszych.

Podczas weekendu na przełomie września i października wykonane zostały pomiary ruchu rowerowego na ulicach Dereniowej i Cynamonowej. Czyli tam, gdzie wcześniej została zmieniona organizacja ruchu - m. in. poszerzono i zbudowano azyle na przejściach dla pieszych, wyznaczono pasy rowerowe [zobacz >>>].

Zmiany organizacji ruchu to efekt realizacji zwycięskiego projektu do budżetu partycypacyjnego [zobacz >>>].

Na wstępie

Niniejszy tekst jest komentarzem do tych pomiarów. Na wstępie chciałbym poczynić trzy uwagi dotyczące wykonanych pomiarów ruchu i samych zmian na ulicach Cynamonowej i Derniowej.

1. Jestem autorem zwycięskiego projektu do budżetu partycypacyjnego, którego celem była poprawa bezpieczeństwa i komfortu pieszych i rowerzystów na ulicach Dereniowej i Cynamonowej. Nie jestem natomiast autorem konkretnych projektów organizacji ruchu, które zostały przygotowane na zamówienie Urzędu Dzielnicy Ursynów przez firmę zewnętrzną i które są doszczegółowieniem zwycięskiego projektu. (W mojej ocenie ogólnie są one korzystne, w szczegółach - pewne rzeczy można było wykonać inaczej [zobacz >>>]).

2. Założenia do pomiarów ruchu zostały określone przez Urząd Dzielnicy Ursynów. Zielone Mazowsze było wykonawcą tych pomiarów.

3. Jestem członkiem stowarzyszenia Zielone Mazowsze, które wykonywało pomiary ruchu na zamówienie Urzędu dzielnicy Ursynów, ale w żadnej formie nie angażowałem się w wykonywanie tych pomiarów czy opracowanie wyników.

Zatem do rzeczy:

Pomiary częściowe

Uważam, że powinniśmy mierzyć ruch (rowerowy, pieszy, samochodowy) na Ursynowie, w szczególności tam, gdzie wprowadzamy jakieś zmiany. Sam wnioskowałem zresztą do Urzędu Dzielnicy Ursynów o wykonywanie takich pomiarów, wskazując jednocześnie, w jaki sposób warto je robić.

Niemniej uważam, że założenia wykonanych pomiarów są wadliwe i świadczą o braku profesjonalizmu ze strony Urzędu Dzielnicy Ursynów.

Co konkretnie nie odpowiadało mi w tych pomiarach:

Co z uspokojeniem ruchu i poprawą bezpieczeństwa?

a) Nie rozumiem, dlaczego Urząd Dzielnicy Ursynów koncentruje się jedynie na pomiarze ruchu rowerowego, który był tylko jednym z elementów projektu (moim zdaniem nie najważniejszym), a zupełnie ignoruje to, jak zmiana organizacji ruchu wpłynęła na bezpieczeństwo pieszych, prędkość pojazdów itp.

Punkt pomiarowy na Dereniowej przed realizacją projektu

W szczególności uważam, że Urząd Dzielnicy powinien wykonać pomiary prędkości pojazdów przed zmianą i po zmianie i ustalić w ten sposób, czy udało się osiągnąć jeden z głównych celów projektu - ograniczenie prędkości pojazdów jeżdżących tymi ulicami.

Chętnie zapoznałbym się również z badaniami komfortu i poczucia bezpieczeństwa pieszych (przed i po zmianach) korzystających z przejść przez kilkunastometrowe jezdnie, które w ramach projektu zostały wyposażone w azyle.

Uważam, że brak zainteresowania wykonywaniem takich pomiarów świadczy o tym, że w Urzędzie Dzielnicy Ursynów brakuje podejścia perspektywicznego, polegającego na wyznaczaniu określonych celów, a następnie weryfikowaniu, czy podjęte działania przybliżają do osiągnięcia tych celów.

Ruch tylko rekreacyjny?

b) Nie rozumiem, czemu pomiary zostały wykonane jedynie w weekend, a nie w środku tygodnia i w weekend. Infrastruktura rowerowa powinna być rozwijana przede wszystkim z myślą o potrzebach transportowych, a dopiero w dalszej kolejności - jako narzędzie rekreacji. A to właśnie w tygodniu infrastruktura (rowerowa i nie tylko) jest intensywniej wykorzystywana do celów transportowych. Ponadto z wcześniejszych pomiarów i codziennych obserwacji widać dość jasno, że charakter ruchu w weekend znacząco różni się od ruchu w ciągu tygodnia. W szczególności w weekend większy jest udział rowerzystów, którzy mają mniejsze doświadczenie w jeździe rowerem i które jadą na rowerze w celach rekreacyjnych a nie transportowych. Jestem przekonany, że w tygodniu na ulicach Cynamonowej i Dereniowej znacząco więcej osób korzysta z pasów rowerowych niż jedzie chodnikiem. Niestety, na podstawie wyników pomiarów zamówionych przez Urząd Dzielnicy, nie jestem w stanie tego zweryfikować.

Brak punktu odniesienia

c) Nie rozumiem, dlaczego Urząd Dzielnicy nie wykonał pomiarów ruchu przed wprowadzeniem zmian (do czego go usilnie zachęcałem). Wiedzielibyśmy wówczas więcej na temat zmiany w ilości i charakterze ruchu rowerowego i moglibyśmy na tej podstawie wyciągać bardziej wartościowe wnioski.

Badanie częściowego potencjału

d) Nie rozumiem dlaczego urząd dzielnicy zdecydował się na pomiary ruchu dopiero jesienią, przy mniej sprzyjających warunkach atmosferycznych (od 6 do 17 stopni Celsjusza), a nie zrobił takich pomiarów np. w maju lub czerwcu. Owszem - wiedza na temat tego, jak wygląda ruch w październiku jest wartościowa, ale warto byłoby również dowiedzieć się jak wygląda ruch w bardziej sprzyjających warunkach, bo to pokazuje potencjał, jaki ma przyjęte rozwiązanie.

Co wynika z pomiarów?

Z pomiarów wynika, że znacząca część rowerzystów korzysta z pasów rowerowych. Biorąc pod uwagę, że jest to rozwiązanie nowe i na razie słabo powiązane z już istniejącą siecią tras rowerowych, wyniki należy oceniać pozytywnie.

Przyjrzyjmy się trochę bliżej wynikom pomiarów:

a) Dokładnie połowa rowerzystów jeździ na tych ulicach zgodnie z przepisami prawa (osoby poruszające się pasami rowerowymi oraz osoby poruszające się chodnikiem, które są do tego uprawnione), a połowa - niezgodnie (jadą chodnikiem, choć nie są do tego uprawnieni). Legalnie po chodniku mogą jeździć dzieci do 10 roku życia oraz ich opiekunowie.

b) Z pomiarów wynika, że 36% rowerzystów poruszało się pasami rowerowymi, 10% stanowiły dzieci do 10 roku życia, a 4% opiekunowie tych dzieci. W sumie 50%.

Czy to dużo czy mało? Moim zdaniem dużo jeśli weźmiemy pod uwagę, że:

● Pasy rowerowe są na Ursynowie nowością i wiele osób jeszcze nie miało wystarczająco dużo czasu, by się z nimi oswoić. Im dłużej to rozwiązanie będzie funkcjonować, tym więcej rowerzystów będzie z niego korzystać.

● Pasy rowerowe cały czas nie mają ciągłości na skrzyżowaniu z ulicami poprzecznymi. Wprowadzenie rozwiązań uciąglających pasy rowerowe na skrzyżowaniach na pewno wpłynie na ich lepsze wykorzystanie (czego dowodzi chociażby skrzyżowanie Świętokrzyska/Nowy Świat, gdzie z chodnika korzysta niecałe 13% rowerzystów).

● Cały czas brakuje ciągłości z pozostałą infrastrukturą rowerową w dzielnicy. W szczególności nie mamy infrastruktury rowerowej na ul. Stryjeńskich ani przez tereny spółdzielni Jary [zobacz >>>], które dałyby nam spójny ciąg południe-północ o istotnym znaczeniu komunikacyjnym.

b) W weekend, między godziną 7 a 19 z pasów rowerowych korzysta 81-154 osób (w zależności od dnia i ulicy). Czy to dużo czy mało? Biorąc pod uwagę to, co zostało wymienione wyżej (pasy rowerowe to nowość, brak ciągłości infrastruktury rowerowej, nieoptymalna pora roku), ale też to, że jest to ulica lokalna - wynik nie jest zły.

Myślę, że dyskusja na temat zmian na ulicy Dereniowej i Cynamonowej niepotrzebnie ograniczyła się pasów rowerowych, które są istotne, ale nie najważniejsze.

Co udało się osiągnąć?

Dzięki zmianom, które zaszły na tych ulicach udało się poprawić bezpieczeństwo na kilku przejściach dla pieszych, utworzyć dwa nowe przejścia, ograniczyć prędkość samochodów i stworzyć dodatkowe miejsca parkingowe (dzięki czemu można by zlikwidować parkowanie w miejscach, gdzie jest ono bardzo niekorzystne i/lub niebezpieczne).

Wolałbym, aby dyskusja na temat tych ulic uwzględniała cały zakres celów, który miał zostać osiągnięty.

Na zakończenie

Na zakończenie mam jeszcze kilka uwag dotyczących polityki, która rozgrywa się wokół tego projektu:

1) Nie rozumiem, dlaczego osoby, które szły do poprzednich wyborów z programem utworzenia pasów rowerowych na tych ulicach obecnie budują swój kapitał polityczny na tym, aby ten projekt w sposób niemerytoryczny krytykować. (Osoby, które przed wyborami współtworzyły ugrupowanie Inicjatywa Mieszkańców Ursynowa, a po wyborach założyły Projekt Ursynów).

2) Nie rozumiem, dlaczego osoby (te same), które usilnie przyczyniły się do tego, że na Stryjeńskich nie powstała infrastruktura rowerowa [zobacz >>>] obecnie narzekają na to, że na Dereniowej jest mało rowerzystów. Infrastruktura rowerowa jest tym bardziej efektywna i popularna, im bardziej jest spójna [zobacz >>>]. Torpedowanie jej rozwoju skutkuje brakiem spójności, zniechęcającym do podróży rowerem.

3) Nie rozumiem, dlaczego ugrupowanie polityczne, którego obecnie tak mocno krytykuje ten projekt nie miało do niego żadnych zastrzeżeń w czasie, kiedy toczyła się na jego temat dyskusja, jeszcze przed poddaniem go pod głosowanie w budżecie partycypacyjnym. Osoby, które obecnie najmocniej występują przeciw temu projektowi miały pełną wiedzę na temat tego projektu, mogły podjąć taką dyskusję i przedstawić swoje argumenty.

4) Nie rozumiem zarzutu ze strony tych samych osób, że projekt kosztował więcej niż jego wycena przedstawiona w projekcie budżetu partycypacyjnego. Warto wiedzieć, że budżet partycypacyjny na Ursynowie nadzorował przedstawiciel tej organizacji w zarządzie dzielnicy. Po drugie, finalny projekt obejmował również szereg zmian, które nie były uwzględnione w projekcie.