Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie ukradł rowerzystom ok. 100 m ścieżki rowerowej przy ul. Goworka. Ścieżka miała być odcinkiem ścieżki łączacej ul. Batorego ze Spacerową, budowanej w zwiazku z przebudowa ulic w rejonie Waryńskiego - Batorego - Puławska - Goworka - Pl. Unii Lubelskiej. Rzeczony fragment został zbudowany najwcześniej, jeszcze 2 lata temu, i chyba jako zbyt krótki nigdy nie został oznakowany. Po prostu pas nowego chodnika wykonano z czerwonej kostki. Oczywiście od razu zaczęły parkować na nim samochody.

Rowerzyści liczyli na to, że wszystko zmieni się w tym roku, kiedy do zapomnianego odcinka podłączono kilkusetmetrową nową ścieżkę w kierunku ul. Batorego. Jakież było ich zdziwienie, kiedy w tym tygodniu dwuletnią czerwoną kostkę zdemontowano i położono kostkę szarą z pasami oddzielającymi stanowiska parkingowe.

Aleksander Buczyński z Federacji Zielonych nie mógł w to uwierzyć: Nie sądze, żeby to była prawda, przecież samochody mogą parkować na kostce dowolnego koloru. Po co mieliby wyrzucać pieniądze na jej wymiane?

A jednak to prawda. Ciekawe, ile kosztowała wymiana dwuletniej kostki i dlaczego zlikwidowano ścieżke, zanim ją otwarto. Czyżby w Warszawie było za dużo dróg dla rowerów?

ZDM dba o to, by nowooddawane ścieżki kończyły się ślepo i bez sensu