W najbliższych latach Warszawa ma zamiar wydać co najmniej 5 mln zł na budowę nowej pętli autobusowej przy ul. Włościańskiej i kolejne 4 mln na przebudowę układu drogowego w okolicy, by umożliwić wyjazd z tej pętli. Tymczasem pętle autobusowe w strefie wielkomiejskiej - zwłaszcza duże - to w obecnych warunkach gospodarczych, gdzie grunty mają swoją cenę (i to wysoką), przeżytek. Na zachodzie Europy w centrach miast pętli albo nie ma wcale (autobusy zawracają po zwykłych ulicach i oczekują przy krawędzi jezdni lub też mają trasy przelotowe, z postojami tylko na peryferiach), albo są małe, kompaktowe.

Dla kontrastu z planowaną Włościańską przedstawiamy przykład nowej pętli zbudowanej w 2006 roku w Londynie przy stacji lekkiej kolejki DLR Deptford Bridge na skraju Greenwich. Jak widać jest ona bardzo mała, wykorzystuje skrawek terenu pomiędzy ulicami i estakadą kolejki (z której zrobiono zdjęcie), który praktycznie trudno byłoby wykorzystać na jakiekolwiek inne cele.

Na pętli mieszczą się dwa przegubowe autobusy. Nie ma przystanku - pasażerowie nie mogą wsiadać czy wysiadać z pojazdów, jest to tylko parking dla autobusów. Dzięki temu mogą one parkować jeden obok drugiego, a nie jak w Polsce - jeden za drugim wzdłuż przystanku, na jezdni na tyle szerokiej, aby mogły się minąć. Dodatkowo ograniczono do minimum powierzchnie manewrowe, wykorzystując układ istniejących ulic na skrzyżowaniu.