Wkrótce minie 11 lat, odkąd jeden z najatrakcyjniejszych szlaków rowerowych nad Wisłą przestał być przejezdny za sprawą ogrodzeniowej gigantomanii [zobacz >>>] i płotu, którego być nie powinno ze względu na ochronę przeciwpowodziową. Wnika bowiem w teren zalewowy w rzecznym międzywalu.