Przez pewien czas nie było mnie w Warszawie. W tym czasie zaczął się remont Al. Jana Pawła II. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zorientowałem się, że jednak nie będzie obiecanych (po akcji rowerzystów jakiś czas temu) odcinków ścieżki od ronda do Stawek i od Nowolipek do Feminy, a w zamian mają być po drugiej stronie! Po prostu bezczelnie OSZUKANO rowerzystów. Toż to jakaś prowokacja, czy co? Kto o zdrowych zmysłach będzie korzystał z tych ogryzków, tracił czas i ryzykował zdrowie? Lepiej było nic nie budować, bo przynajmniej można by wtedy legalnie jechać jezdnią (co i tak będę robił), ewentualnie te fragmenty chodnikiem, a tak zawsze ktoś "nieżyczliwy" może powiedzieć, że mamy ścieżkę i powinniśmy się nią poruszać. To absurd większy po stokroć niż Rondo Zesłańców!

Czy ZM coś w tej sprawie zamierza? Właśnie zbliża się kolejna Masa Krytyczna. Mam nadzieję, że ten temat będzie poruszony przy tej okazji. Proponuję bojkot tych odcinków.

A rozwiązanie odcinka Stawki - Babka jest przecież proste. Do owego nieszczęsnego parkingu ścieżka spokojnie się zmieści obok chodnika. Miejsca jest dużo. Potem by się kończyła, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by rowerzyści przejeżdżali przez parking? Od Dzikiej do ronda (jeżeli braknie miejsca na ścieżkę) rowery można puścić chodnikiem z oznaczeniem "odcinek wspólny dla rowerów i pieszych" - tam ruch pieszych jest nieduży, bo jest prawie równoległy chodnik bliżej bloku. Może jest to rozwiązanie ułomne, ale i tak lepsze niż ścieżka po drugiej stronie JPII. Innym rozwiązaniem może być skierowanie ruchu rowerowego z centrum na Most Gdański Stawkami (jest kawałek ścieżki), dalej spokojną Dziką i przejazdem miedzy blokami do ścieżki przy Słomińskiego. To by wymagało tylko odpowiedniego oznakowania (a z tym u nas jest wielki problem).

Inna kwestia - dlaczego wciąż z kostki? Czy tych do tych matołów żadne racjonalne argumenty nie trafiają?

Mam jeszcze jedną obawę - od pewnego czasu w związku z budową "Arkadii" zdewastowany jest fragment ścieżki przed wiaduktem Popiełuszki. Boje się, że nie zostanie on należycie przywrócony do stanu używalności, o ile w ogóle się ostanie.

Niestety, od kilku lat spełnia się moja najczarniejsza wizja - rowerzyści są spychani do "rezerwatów", bo tak można nazwać idiotyczne ogryzki pseudoscieżek. Po Warszawie jeździ się coraz trudniej - i to, paradoksalnie, nie dlatego ze nie ma ścieżek, tylko dlatego, ze są!

Pozdrawiam, Bolo Perez