W poprzednim odcinku pokazaliśmy przykłady wsparcia, które niewidzący kierowcy otrzymują od zarządcy drogi [zobacz >>>]. Kolejnym pokrzepieniem w obliczu wad wzroku szerzących się na polskich drogach może być fakt, że coraz bliższe nam Stany Zjednoczone również zmagają się z tą przypadłością. A jak sobie z nią radzą? O tym przeczytacie poniżej.

Port Angeles

W podróżniczej witrynie average traveller, wśród relacji z różnych zakątków świata znajduje się opis nietypowego sposobu przechodzenia przez jezdnię1, na który autor imieniem Ryan natrafił w amerykańskim miasteczku Port Angeles.

Po obu stronach ulicy w specjalnych pojemnikach przy przejściach znajdują się czerwono-pomarańczowe chorągiewki, które piesi powinni wyjąć, zanim wejdą na jezdnię, a następnie machając nimi sygnalizować kierowcom swój zamiar. Co ciekawe – nie tylko na początku ,,przeprawy”, ale także pośrodku jezdni – jadącym z prawej.

Opisuje to szczegółowa instrukcja w pięciu punktach, którą Ryan również sfotografował. Czyżby to była długo wyczekiwana odpowiedź na spędzające polskim decydentom sen z powiek pytanie, jak pieszy ma sygnalizować zamiar skorzystania z zebry?
Machanie nie jest obowiązkowe, ale sprawiało mi sporo frajdy – wyznaje Ryan. Dodaje jednak, że choć postępował ściśle według instrukcji, nadjeżdżający kierowca chyba go... nie zauważył, gdyż... zahamował dosłownie w ostatniej chwili tuż przed przejściem. Chorągiewki dla pieszych znalazły się wśród dziwnych i śmiesznych ciekawostek z wakacji jako coś, co widziane po raz pierwszy wprawiło autora w osłupienie, choć (jak zaraz zobaczymy) w USA ich nie brakuje.

Przy powszechnych [w USA] dalekich dojazdach do pracy i długich podróżach samochodem wielu ludzi miało okazję przekonać się, na czym polega przestrzenna sprawność bez udziału świadomości. Kierowca „wyłącza się” na dobrze znajomym odcinku drogi. Przestaje uważać, jego myśl krąży gdzie indziej, gdy tymczasem ciało utrzymuje pojazd pod kontrolą, wykazując zdolność adaptacji do niewielkich zmian w otoczeniu: reagowania kierownicą na łagodne zakręty, naciskanie pedału gazu na długim podjeździe. Griffith Williams udokumentował wiele przypadków tego, co nazwał „hipnozą autostrady”.
Yi-Fu Tuan ,,Przestrzeń i miejsce'', przeł. Agnieszka Morawińska

Salt Lake City

Port Angeles nie wynalazło chorągiewek dla pieszych. Sześć lat wcześniej wprowadziło je Salt Lake City. W 2000 roku, po niekorzystnym dla miasta audycie uznającym je za nieprzyjazne dla pieszych powołano tam specjalny komitet z zadaniem poprawy bezpieczeństwa tej grupy. Wśród wypracowanych przez niego sposobów znalazły się właśnie pomarańczowe chorągiewki umieszczane w pojemnikach przy przejściach.

Zgodnie z intencją autorów pomysłu pieszy wziąwszy jedną z nich do ręki i niosąc ze sobą na drugą stronę staje się lepiej widoczny. W ulotce poświęconej crosswalk flags2 jako przyczynę zagrożenia, której ten pomysł ma zaradzić, podano niemożność dostrzeżenia pieszych przez zmotoryzowanych na różnego typu drogach. Nie wiadomo, czy brano pod uwagę inne źródła tego zjawiska w postaci wad wzroku u kierujących, ich niedostateczną uwagę czy nadmierną prędkość. Ulotka podaje, że po sześciu pilotażowych lokalizacjach, do roku 2007 ich liczba wzrosła do 40 w centrum miasta. I na tym nie koniec.

Wprowadzenie flag w jednej z okolicznych gmin w listopadzie 2012 r. anonsowała gazeta The Salt Lake Tribune3 ilustrując je takim zdjęciem (fot. Al Hartmann) Jak widać – można iść jeszcze dalej i łączyć chorągiewki z ,,panią stopką”.

Wydawałoby się, że środek ten jest śmiesznie tani, zwłaszcza w porównaniu do zmian infrastrukturalnych. A jednak nie. Brak funduszy i duży popyt na oflagowane przejścia zmusił władze Salt Lake City do szukania wsparcia u prywatnych sponsorów i tak powstał program ,,adopcji przejść” Adopt-a-Crosswalk. Prywatne podmioty (np. sklepy czy restauracje) położone obok przejścia dla pieszych mogą wziąć na siebie nadzór nad flagami i uzupełnienie ich ubytku w razie potrzeby. Czy samorząd (i sektor publiczny) postępuje właściwie przerzucając swe obowiązki na prywatne podmioty4?

Oglądając tę krótką demonstrację użycia flag w Salt Lake City warto zwrócić uwagę na szerokość ulicy, liczbę pasów i brak jakichkolwiek urządzeń brd w rodzaju azylu. Więcej filmów na końcu.

Władze miasta podają, że w miejscach instalacji chorągiewek rzadziej dochodzi do niebezpiecznych zdarzeń. Dla pełnej i głębszej oceny trzeba by jednak odpowiedzieć na pytanie, czy poprawa wynikła z obiektywnego i bezpośredniego wpływu widoku flag na kierowców, czy może spowodował ją wzrost dyscypliny na konkretnych ciągach czy terenach wywołany pośrednio – medialnymi doniesieniami i rezonansem społecznym, który nowe rozwiązanie zapewne wzbudziło. Oddziaływania drugiego rodzaju nie można bagatelizować, ale nie powinno się także zrównywać go z pierwszym – działającym w każdych warunkach i na każdego użytkownika.

Światła miasta przybliżyły się i zdałem sobie sprawę, że około 25 mil przejechałem w stanie zbliżonym do snu. O ile wiedziałem, droga, którą jechałem, nie była prosta; najwidoczniej dostosowywałem się do niej biorąc wszystkie zakręty etc. Nie pamiętałem wcale długości drogi. Specjalnie próbowałem tego potem wiele razy i przekonałem się, że mogę jechać całe mile i odpoczywać nie pamiętając o drodze. Za każdym razem w momencie, kiedy pojawiała się na drodze jakaś poważniejsza sytuacja, odzyskiwałem od razu pełną przytomność.
Griffith Williams, „Highway hypnosis: an hypothesis”, cyt. za Yi-Fu Tuan ,,Przestrzeń i miejsce''

Na eksport do Kanady

Wiadomość o flagach wprowadzonych w Salt Lake City dotarła pocztą pantoflową aż do Kanady. Pomysł padł na podatny grunt w kilku miejscowościach prowincji Nowa Szkocja.

W miasteczku Windsor zainicjował to 4 lata temu prezes Crosswalk Safety Society Norm Collins. Z opisującego to wówczas artykułu5 przebija bezradność, słabe rozeznanie w problematyce, której chorągiewki miałyby stawić czoła, i rozbieżność opinii przedstawicieli różnych instytucji. (fot. Stephanie Clattenburg)

Tegoroczny wywiad z Collinsem6 brzmi dużo lepiej m.in. dzięki przytoczonym przez niego konkretom. W Nowej Szkocji umieszczono flagi na 178 przejściach. Jednocześnie między styczniem a majem 2019 r. w regionie Halifax ponad 60% najechań na pieszych miało miejsce na przejściach. Zdaniem Collinsa wieloletnie kampanie edukacyjne nie przynoszą znaczącej poprawy, więc trzeba wymuszać wolniejszą jazdę zmianami w infrastrukturze. Cytowany w artykule samorządowiec wskazuje jako istotną część problemu „prosamochodową kulturę” miasta.

Pozostając na kanadyjskim gruncie sięgnijmy jeszcze do tekstu Justina Jonesa7 z ruchu miejskiego o radykalnie brzmiącej nazwie Raise the Hammer. Zauważa on, że w otoczeniu pełnym biegających kilkulatków (jak park rozrywki czy plac zabaw) to dorośli muszą uważać na dzieci i przewidywać ich zachowanie, aby uniknąć kolizji. Bo są więksi, starsi, silniejsi, dysponują doświadczeniem i umiejętnością oceny sytuacji. To naturalne poczucie obowiązku i troski zanika jednak u wielu ludzi, gdy wsiadają do samochodu dającego podobną przewagę i dysproporcję jak w między zwalistym facetem a trzyletnim brzdącem.

Uzbrojony w tę analogię Jones rozprawia się z różnymi przejawami przerzucania odpowiedzialności za bezpieczeństwo na słabszych: wmuszaniem im odblaskowych ubrań, kasków ochronnych czy wmawianiem niedostatecznej uwagi.

Dzięki jasnej pomarańczowej fladze pełnowymiarowy, dorosły człowiek, który bez niej widocznie byłby niewidzialny, może poczuć się bezpieczniej. Bierzesz ją albo idziesz na własne ryzyko. Takim zdjęciem i ironicznym podpisem podsumowuje Jones ów specyficzny przykład obwiniania ofiar.

Głosy krytyczne i ironiczne

Również w USA można spotkać przeciwników czerwonych chorągiewek i bynajmniej nie wśród pogrobowców makkartyzmu. Najdonośniej i bezpardonowo skrytykowała je w swej głośnej książce8 sprawczyni nowojorskiej rewolucji transportowej Janette Sadik-Khan. Niektórym się wydaje, że jeśli każą pieszym przechodzić przez ulicę z odblaskową flagą w ręku, jak ma to miejsce w Salt Lake City, to niebezpieczne przejścia staną się przyjaźniejsze dla ludzi. Jednak takie myślenie odwraca uwagę od problemów z projektem ulicy, a to on sprawia, że dane miejsce zagraża życiu – skomentowała zdjęcie flag.

Ulice dalej pozostają niebezpieczne. Nie ma lepszego symbolu tej uległości względem samochodów niż kładki dla pieszych. (...) Kolejnym kiepsko pomyślanym narzędziem są przyciski na przejściach dla pieszych. Na wielu przejściach w miastach i na przedmieściach zielone dla pieszych się nie zapali, jeśli nikt nie wciśnie przycisku. Nic dziwnego, że wiele osób nie ma cierpliwości czekać lub w ogóle nie orientuje się, że musi coś naciskać, żeby przejść. Ryzykują, wchodząc na jezdnię na czerwonym. Nie ma też pewności, że kierowcy uszanują pierwszeństwo pieszego na przejściu. Salt Lake City i Fort Lauderdale postanowiły z tym walczyć, montując „flagi bezpieczeństwa”. Gdy usłyszałam o nich po raz pierwszy, sądziłam, że to zmyślona wiadomość, puszczona w eter dla draki. Na słupie przy przejściu jest kosz z flagami. Pieszy bierze taką flagę do ręki i przechodzi z nią na drugą stronę, bo w ten sposób jest lepiej widoczny i kierowcy chętniej ustąpią mu pierwszeństwa. Rzeczywiście, draka. Kosztem pieszych. Władze miasta mogłyby te pomarańczowe flagi zamienić na białe.8 pisze dalej Sadik-Khan.

Być może puszczonym w eter dla draki jest datowany 1 kwietnia 2015 r. artykuł9 dotyczący mieściny Sitka na Alasce. Jego autor daje przykłady rezygnacji z flag z powodu ich nieskuteczności lub kradzieży. Wymienia też inne mankamenty: wzbudzanie w pieszych nieprzyjemnego samopoczucia ofiary machającej białą flagą na znak poddania się. Kierowanie uwagi na ofiarę, zamiast na sedno problemu leżące w źle zaprojektowanych drogach dla samochodów bez dbałości o pieszych i rowerzystów. Prześmiewczy ton przebija z kolejnych cytowanych opinii – jak ma skorzystać z flagi osoba objuczona zakupami, inwalida albo jego opiekun pchający wózek, rodzic z dzieckiem na rękach? Wyhodować trzecią rękę? Czy trzymać flagę w ustach?

Historia zatacza koło

Kiedy w XIX wieku motoryzacja raczkowała, a spora część siejących postrach pojazdów napędzanych parą przypominała ówczesne lokomotywy, czerwone flagi podobne do opisanych wyżej znalazły zbliżone zastosowanie na drogach Wielkiej Brytanii.

Ustawa z 1865 r. (tzw. red flag act10) nałożyła na wszystkie pojazdy silnikowe ograniczenie prędkości 4 mil/h (6,4 km/h) poza miastem i 2 mile/h (3,2 km/h) w mieście. Wymagała też, aby szedł przed nimi sygnalista z czerwoną flagą, co zobrazowano na rycinie z epoki.

Charles Montgomery11 tak opisuje ówczesną sytuację prywatne samochody budziły strach i pogardę u przeważającej części mieszkańców miast. Ich pojawianie się na ulicach postrzegane było jako obca inwazja, stanowiąca zagrożenie dla ładu i porządku. Kierowcy, którym zdarzyło się przypadkowo zabić przechodnia, sami padali najpierw ofiarą rozwścieczonego tłumu, a następnie skazywani byli nie za naruszenie przepisów prawa drogowego, lecz za zabójstwo.

Początkowo rozmaite warstwy społeczeństwa połączyły siły, aby bronić wspólnej dla wszystkich ulicy. Zarówno policja, jak i politycy, wydawcy gazet i rodzice walczyli o to, by obwarować stosownymi przepisami dostęp samochodów do miast, zabronić parkowania na chodnikach, a przede wszystkim ograniczyć dopuszczalną prędkość do dziesięciu mil na godzinę.11

Dziś liczący zaledwie 150 lat samochód spowszedniał i tak się rozpanoszył w niektórych częściach świata, że uczynił ekstrawagancją najstarszy środek transportu – kilkanaście tysięcy razy starsze chodzenie pieszo uprawiane przez naszych praprzodków już w okresie paleolitu. Teraz potencjalne ofiary muszą wymachiwać przed sobą jaskrawymi chorągiewkami, by zwrócić uwagę na swoje istnienie i poczuć się trochę bezpieczniej. I to nie gdzieś na odludziu podmiejskiej arterii, lecz w centrum miasta, idąc do szkoły, sklepu lub fryzjera. Czy zadowolona z siebie cywilizacja zachodnia nie zabrnęła tu w jakąś ślepą uliczkę, z której powinna się wycofać, zanim narząd wzroku u jej przedstawicieli ulegnie całkowitej atrofii?

C.d.n.

Źródła i przypisy

[1] How to Use Crosswalk Flags in Port Angeles
averagetraveller.com/how-to-use-crosswalk-flags-in-port-angeles/3695/

[2] Crosswalk Flags and the Adopt-a-Crosswalk Program Pedestrian and Bicycle Information Center (PBIC) of Salt Lake City
www.pedbikeinfo.org/cms/downloads/OTH.CrosswalkFlagsandtheAdopt-a-CrosswalkProgram.pdf

[3] Mike Gorrell, Pilot program aims to improve pedestrian safety, The Salt Lake Tribune,
archive.sltrib.com/article.php?id=55334608&itype=CMSID

[4] Warto tu wspomnieć o podobnym, praktykowanym w Polsce obciążaniu szkół kosztami zatrudniania sygnalistów pilnujących bezpieczeństwa dzieci na przejściach, niezależnie od powszechnego u nas przerzucania odpowiedzialności moralnej i prawnej na niechronionych uczestników ruchu.
Jeśli zaś chodzi o USA, to ten kolejny, choć oczywiście drobny przykład pozbywania się przez państwo odpowiedzialności za funkcje wcześniej ciążące na jego organach nie powinien dziwić, zwłaszcza po lekturze książek Naomi Klein. Doktryna szoku czy Kapitalizm kontra klimat zawierają liczne wzmianki o postępującej prywatyzacji zadań służb państwowych, także mundurowych, podnoszeniu ich kosztów i jednoczesnym zawężaniu zakresu usług publicznych, których trzeba szukać na własną rękę w sektorze prywatnym. Chcesz bezpiecznie przejść przez ulicę? Kup sobie chorągiewkę! – to recepta w pełni przystająca do tej tendencji importowanej z USA przez wiele krajów świata pod hasłem tzw. wolności gospodarczej.

[5] Colin Chisholm, Busy Windsor intersection receives orange flags for pedestrian safety, artykuł zarchiwizowany przez google
webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:UZ7hE9j5aP8J:https://www.kingscountynews.ca/news/provincial/busy-windsor-intersection-receives-orange-flags-for-pedestrian-safety-50175/+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl (pierwotnie http://www.cbc.ca/news/canada/nova-scotia/halifax-pedestrian-road-safety-instracture-1.5226830 )

[6] Brooklyn Currie, 'We need to do more to make our crosswalks safer,' says Halifax-area advocate,
www.cbc.ca/news/canada/nova-scotia/halifax-pedestrian-road-safety-instracture-1.5226830

[7] Justin Jones, Getting to Real Pedestrian Safety,
raisethehammer.org/article/2935/getting_to_real_pedestrian_safety

[8] Janette Sadik-Khan i Seth Solomonow, Walka o ulice: jak odzyskać miasto dla ludzi”, przeł. Weronika Mincer, Wydawnictwo „Wysoki Zamek”, Kraków, 2017 r.

[9] Charles Bingham, Alaska DOT puts pedestrian crossing flags at two Sitka intersections on Halibut Point Road,
walksitka.wordpress.com/tag/pedestrian-crossing-flags/

[10] Red flag traffic laws, Wikipedia en.wikipedia.org/wiki/Red_flag_traffic_laws

[11] Charles Montgomery, Miasto szczęśliwe: jak zmienić nasze życie, zmieniając nasze miasta, przeł. Tomasz Tesznar, Wydawnictwo „Wysoki Zamek”, Kraków, 2015 r.

Filmy

Na tym filmie użytkowniczka flag dobrze się bawi podczas demonstracji ich stosowania. Czy sprawiły to rekwizyty, czy niecodzienna okazja do bezpośredniego bycia na jezdni?

I dla odmiany nieco dłuższy film z uroczystej inauguracji flag. Ślady ostrego hamowania zachodzące na zebrę chyba nie są przypadkowe...