Sz. Pan Mirosław Kochalski, pełniący funkcję Prezydenta m.st. Warszawy.

Szanowny Panie!

Na łamach prasy można przeczytać Pana radę dla rowerzystów: "Trzeba w kulturalny sposób artykułować potrzeby". Być może powiedział Pan to pod wpływem emocji i bez głębszego przemyślenia oraz znajomości realiów. Rowerzyści od lat i wielokrotnie wyrażają swe potrzeby różnym organom i nie przynosi to żadnego efektu. Mimo że wiele postulatów dotyczy zaniedbań, które narażają nas na utratę zdrowia i życia. Dam Panu dwa przykłady.

1. W  sprawie pominięcia remontu ścieżek podczas modernizacji estakad bielańskich napisaliśmy do Dyrektora ZDM w lutym 2005 r. [zobacz >>>]. Czy opisane tam potrzeby wyrażono niekulturalnie czy niejasno? Chyba aż nadto obszernie i wyczerpująco. Dyrektor ZDM nie raczył nawet zareagować. Dopiero po upomnieniu, PO CZTERECH MIESIĄCACH nadesłano mało czytelny i pozbawiony jakichkolwiek konkretów list. Pozostawiam Panu ocenę kultury udzielania odpowiedzi w taki sposób. Co do meritum - przetarg na remont estakad odwleka się. Czy potrzeby rowerzystów zostaną uwzględnione? Zwłaszcza że rozważa się uzupełnienia projektu związane z dojazdem do ul. Dewajtis. Będę wdzięczny za odpowiedź. Nie pytamy już o to ZDM - chyba łatwo zrozumieć, dlaczego...

2. 9 sierpnia ub.r. skierowaliśmy do Prezydenta Warszawy pismo w BARDZO WAŻNEJ DLA BEZPIECZEŃSTWA sprawie oznakowania przejazdów rowerowych [zobacz >>>]. Zawierało dokładne omówienie obserwowanych problemów, włacznie z listą miejsc wymagających PILNYCH korekt oznakowania. Zechce Pan ocenić, czy te potrzeby wyrażono niekulturalnie czy niejasno. Będziemy wdzięczni za zmobilizowanie podległych Panu organów, by zajęły się zagrożeniem życia i zdrowia rowerzystów, jakie stwarza większość z opisanych (niezgodnych z prawem!) braków oznakowania NADAL, PO 9 MIESIĄCACH OD ICH ZGŁOSZENIA.

Te dwa przykłady są aż nadto reprezentatywne dla podejścia Miasta do potrzeb rowerzystów. Jeśli spojrzy Pan z dystansu i obiektywnie na to, jak władze traktują ogromną rzeszę obywateli chcących korzystać z tego środka transportu, może wtedy zrozumie Pan nasze niezadowolenie i nieprzyjemne dla urzędników formy, które ono czasami przybiera.

Chcę wierzyć, ze traktuje Pan swoje obowiązki poważnie. Liczę więc, że zamiast strofować obywateli karmionych od 10 lat prawie wyłącznie obietnicami i konsekwentnie lekceważonych, poświęci Pan więcej uwagi przyczynom okazywanego przez nich niezadowolenia. Trochę więcej na ich temat można przeczytać np. tutaj [zobacz >>>].