Poniższy tekst jest pierwszą częścią polemiki z artykułem opublikowanym wiosną w ,,Naszych Bielanach” przez rzeczniczkę RDOŚ, która jednak zataiła przed czytelnikami swe miejsce pracy i pełnioną funkcję. Jej artykuł Kto chroni rezerwat przyrody Las Bielański z n-ru 2/2021 można podsumować jako reprymendę udzieloną odwiedzającym Las, w których p. Agata Antonowicz widzi jedynych sprawców jego degradacji. Jednak fakty i przepisy prawne przeczą temu.

Zobaczywszy w NB wspomniany artykuł ucieszyłem się, że tak ważny temat po długiej przerwie pojawił się na łamach gazety. Dalsza lektura jednak mocno mnie rozczarowała. Odmalowany przez autorkę obraz sytuacji okazał się jednostronny i niepełny. Przeciwstawiając zachowania niesfornych użytkowników staraniom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska autorka nie zdradza, że pracuje w tej instytucji, choć uczciwość wobec czytelników nakazywałyby występować z otwartą przyłbicą.

Artykuł domaga się uzupełnień i polemiki. Dobro Lasu Bielańskiego leży na sercu wielu mieszkańcom miasta. Mamy prawo publicznie o tym dyskutować, a zwłaszcza odeprzeć zarzuty stawiane społeczeństwu przez urzędniczkę RDOŚ. Dziękuję redakcji NB za otwartość na dyskusję. Mam nadzieję na kontynuację tematu z pożytkiem zarówno dla naszego bezcennego dziedzictwa, jak i dla jakości publicznej debaty. Na stan Lasu wpływa od lat znacznie więcej czynników niż wspomniane przez p. Antonowicz. Bez ich całościowej i dokładnej analizy trudno oczekiwać poprawy. Poniżej przedstawiam kilka uzupełnień i obserwacji poczynionych w ciągu prawie 20 lat aktywnej działalności na rzecz ochrony Lasu.

Zapomniane wartości społeczne

Zacznijmy od korzeni czyli od zarządzenia ministra leśnictwa, którym w 1973 r. utworzono rezerwat [zobacz >>>]. Co ciekawe, nie precyzuje ono konkretnych walorów przyrodniczych, lecz uzasadnia decyzję koniecznością zachowania wartości społecznych i krajobrazowych "Lasu Bielańskiego", będącego cennym składnikiem środowiska naturalnego, zachowanym na obszarze aglomeracji Warszawy. Podkreśliłem walory społeczne, bo ich obecność w ostatnich zarządzeniach decydentów trudno zauważyć. A przecież doniosłości funkcji społecznych nie zaprzeczy nikt, kto miał szczęście wychować się w bliskim sąsiedztwie tego unikalnego przyrodniczo i krajobrazowo obszaru.

Las ma wartość społeczną tylko wtedy, gdy jest dostępny. Choć stopniowo przywracano rezerwat naturze, np. w latach 80-tych skasowano słynny plac zabaw ze słoniem (na zdjęciu), dostępność pozostała na wystarczającym poziomie.

Obok słonia na skarpie stał spory podpiwniczony budynek z wypożyczalnią i kinem plenerowym. Spełniał funkcje rekreacyjno-kulturalne na co dzień i od święta (jak na zdjęciu),

Porównanie dwóch poprzednich zdjęć z lat 70-tych ub.w. z widokiem rosnącego obecnie w tym samym miejscu 40-letniego młodnika pozwoli uzmysłowić sobie zmianę, jaka zaszła na korzyść przyrody. Las odzyskał tam kilka hektarów terenu.

Niestety, zamiast skupić się na utrzymaniu rozsądnych proporcji jako kompromisu, autorzy zarządzenia nr 13 RDOŚ z 24 sierpnia 2016 r. zdecydowali, że pozostawią w całym rezerwacie raptem 3 (trzy!) ścieżki równolegle do Wisły i dłuższej osi rezerwatu oraz niecałych 5 (pięć!) wiodących poprzecznie do tych pierwszych. Mapę załączoną do tego zarządzenia mało kto zna i chyba tylko dlatego nie wywołała powszechnego społecznego sprzeciwu wobec likwidacji tak wielu znanych większości z nas ,,od zawsze” duktów leśnych.

Ktoś wyraził ten sprzeciw dość drastycznie – wycinając kawałki ogrodzenia, czym p. Antonowicz zilustrowała swój tekst. Może zamiast potępiać sprawcę, należałoby wreszcie zapytać, czy w ograniczeniach nie posunięto się za daleko?

I na co liczyli autorzy wizji tak oderwanych od rzeczywistości i potrzeb społeczeństwa? Czy to nie im należałoby wytknąć brak wyobraźni (który rzeczniczka RDOŚ tak łatwo zarzuca użytkownikom rezerwatu), skoro nie potrafili przewidzieć skutków przesadnych ograniczeń, wprowadzonych uznaniowo i bez przekonującego społeczeństwo uzasadnienia? Przypomnę też, że podczas konsultacji planu ochrony strona społeczna bezskutecznie zwracała uwagę, czym grozi jego nadmierna restrykcyjność.

Przyjrzyjmy się docelowej mapie Lasu z punktu widzenia dostępności do jego walorów – kluczowej dla wartości społecznych. Pozbawiono nas szlaku wzdłuż Potoku Bielańskiego czyli jednej z głównych atrakcji krajobrazowych. Zamknięto pobliski mały wąwóz (wrócimy do niego za chwilę).

Uniemożliwiono dojście do zabytkowej wieżycy (wentylatora) kolektora (na zdjęciu obok) – czy ktoś naprawdę sądzi, że ludzie przestaną się nią interesować? Że porzucą przyjemność spaceru jarem Potoku Bielańskiego? Nie przewidziano żadnego połączenia z AWF, mimo że zarządzenie ministra z 1973 r. daje uczelni prawo korzystania z Lasu w celach dydaktycznych i ćwiczebnych.

Narzucając odgórnie szokujące ograniczenia ilości ścieżek RDOŚ nie uwzględnił wspomnianych na wstępie wartości społecznych. Zapomniał też chyba o tym, że nie wystarczy zakazy zadekretować. Trzeba je też egzekwować. Najroztropniej zaś jest tak kształtować wzajemne relacje, by zakazy nie były potrzebne. Pamiętając też, że przykład idzie z góry. A jaki przykład poszanowania rezerwatu i troski o jego walory ze strony władz obserwowało dotąd społeczeństwo? Przejdziemy teraz do tego tematu.

Jaki przykład idzie z góry?

Niewłaściwe zachowania odwiedzających Las są faktem. Po części wynikają z niewiedzy. Gdy jednak reprymendy udziela im rzeczniczka RDOŚ, trudno nie przypomnieć zgody tego organu na masowy bieg survivalowy 17 września 2017 r. Zakładając optymistycznie, że plan trasy biegu pokrywa się ze szlakami rezerwatu, RDOŚ uznał, że impreza nie wpłynie negatywnie na przyrodę.

Założenie w rzeczywistości okazało się nieprawdą, bieg odbywał się także poza ścieżkami, a nawet przez ostoję dzikiej zwierzyny! Spokoju i komfortu spacerowiczów RDOŚ nie wziął w ogóle pod uwagę.

Decyzję w tej sprawie, nadzwyczaj ryzykowną mimo braku jakiejkolwiek wyższej konieczności, można porównać do użyczenia komnat Wawelu na imprezę taneczną, bez nadzoru, w zamian za obietnicę, że wnętrzom nic się nie stanie. RDOŚ potrafi jednak również odmawiać. Wniosek o zezwolenie grupie studentów wraz z opiekunem na badania naukowe poza ścieżkami rozpatrzył negatywnie.

Wspomniany przed chwilą urokliwy parów w skarpie tarasu bielańskiego przez długi czas dewastowali wandale na rowerach, co widać na zdjęciu obok. Zjawisko nasilało się stopniowo. W reakcji na jego pierwsze symptomy LMW ustawiły na obu grzbietach wzniesień ogrodzenia, które jednak (jak pokazuje zdjęcie) nie odniosły skutku, gdyż pozwalały nadal jeździć w poprzek wąwozu i po jego koronach. Zjazd przechodzący od razu w podjazd pozostał bardzo atrakcyjny.

Zamiast widząc tę nieskuteczność przestawić ogrodzenia w dół, dyrektor LMW odrzucił tę sugestię [zobacz >>>] twierdząc, że jest odpowiednio zamontowane co przyczynia się do kanalizacji ruchu pieszego i zapobiega rozprzestrzenianiu się niszczeniu runa leśnego. Po 10 latach dalszej dewastacji wąwóz zamknięto całkowicie...

Nasuwa się też pytanie, czy w miejscu tak dobrze znanym z nagminnych wykroczeń interweniowały kiedykolwiek służby mundurowe? Nie sądzę, ale chętnie zmienię zdanie lub poznam opinie licznych organów administracji w kwestii obecności straży miejskiej i policji w Lesie Bielańskim.

c.d.n. [zobacz >>>]

Zobacz też

Artykuł będący przedmiotem polemiki naszebielany.pl/srodowisko/1382-kto-chroni-rezerwat-przyrody-las-bielanski

Zarządzenie RDOŚ z 2016 r. ustalające docelową sieć ścieżek i likwidujące pozostałe bip.warszawa.rdos.gov.pl/files/obwieszczenia/62024/Zarzadzenie_RDOS_Warszawa_43_2016.pdf

Zignorowane przez RDOŚ uwagi i wnioski do planu ochrony Lasu Bielańskiego [zobacz >>>] [zobacz >>>] (dotyczące m.in. problemów poruszonych wyżej).

Podziękowanie

dla Rafała Krupy za udostępnienie mapy Lasu Bielańskiego z wcześniejszą i docelową siecią ścieżek. Dzięki niej można zdać sobie sprawę, jak wiele ścieżek RDOŚ przeznaczył do likwidacji ignorując przy tym potrzeby społeczne i następstwa takiej decyzji. Mapa jest też dostępna na stronie lasbielanski.waw.pl pod adresem lasbielanski.waw.pl/files/mapy/sciezkaPrzyrodnicza.jpg