Naiwność czy złośliwość?

Wiosną ub.r. stołecznych rowerzystów spotkało niemiłe zaskoczenie w postaci zakazu wjazdu do Lasu Bielańskiego i Kabackiego. W lipcu Społeczny Rzecznik Niezmotoryzowanych wystąpił w ich imieniu i w obronie zdrowego rozsądku z obszernym pismem na ten temat do Zarządu Oczyszczania Miasta jako jednostki administrującej lasami [zobacz >>>]. Przy udziale mediów rozgorzała szeroka publiczna debata [zobacz >>>], a we wrześniu Rada Warszawy w stanowisku Nr 57 wyraziła zaniepokojenie zakazem wjazdu rowerami do Lasu Bielańskiego i Lasu Kabackiego i zwróciła się o zniesienie tego zakazu w trybie natychmiastowym. [zobacz >>>]

Niestety, choć oznakowano trasy w drugim z tych rezerwatów, to pierwszy jest formalnie nadal zamknięty dla rowerzystów.

ZOM nie wykorzystał dobrej okazji by z honorem wycofać się z niefortunnego posunięcia, jaką był apel Rady Miasta. Jego odpowiedź na wystąpienie Rzecznika nie wskazuje, by ten stan miał ulec zmianie. Potwierdza to również czas, jaki minął od wspomnianej korespondencji nie przynosząc żadnych zmian czy choćby deklaracji. Większość pytań Rzecznika pozostała bez odpowiedzi. ZOM nie odniósł się do konstruktywnych propozycji zawartych w piśmie. Nikt do dziś nie wykazał, aby wprowadzenie owego zakazu zmniejszyło dewastacje rezerwatu czy odniosło inne pozytywne skutki.

Trzeba dużej naiwności by twierdzić, że wandale chętni do budowania takich torów przeszkód na chronionym obszarze odstąpią od tego na widok znaku z rowerem w czerwonym kółku, jeśli powszechnie wiadomo, że nikt ich w leśnej głuszy nie będzie ścigał. Już w dzieciństwie przyswajamy smutną prawdę, że do zapobiegania niepożądanym zachowaniom ludzi potrzeba nie tylko zakazu, ale i zdolności egzekwowania go.

A może to nie naiwność, lecz czysta złośliwość? Trudno nie mieć takich podejrzeń, jeśli uzasadniając swoje decyzje ZOM powołuje się na art. 15 ust. 1 pkt. 15 Ustawy o ochronie przyrody zabraniający w rezerwatach ruchu pieszego i rowerowego z wyjątkiem szlaków i tras wyznaczonych. W Lesie Bielańskim większość ścieżek nie jest "trasami wyznaczonymi", a mimo to nie zakazano tam ruchu pieszego. Tyle wprowadzenia w temat i uzasadnienia dla poniższego pisma.

Pismo Rzecznika do dyrektora ZOM

Do: Jan Białek, p.o. Dyrektora Zarządu Oczyszczania Miasta

Szanowny Panie!

Pismem z lipca 2006 r. przekazaliśmy Zarządowi Oczyszczania Miasta istotne postulaty dotyczące dostępności dwóch rezerwatów dla ruchu rowerowego. Poparliśmy je obszernym uzasadnieniem fikcyjności i negatywnych skutków wprowadzania całkowitego zakazu w sytuacji, gdy nie przeciwdziała się innym, znacznie bardziej szkodliwym czynnikom. Nasz punkt widzenia poparła nawet Rada Warszawy w formie oficjalnego stanowiska nr 57 z 31 VIII 2006 r. Doceniamy wyznaczenie tras rowerowych w Lesie Kabackim. Niestety na terenie Lasu Bielańskiego nadal formalnie obowiązuje zakaz i jesteśmy zmuszeni wrócić do tego tematu, a także odnieść się do w/w pisma.

Jeszcze raz trzeba stwierdzić, że wprowadzony przez Państwa zakaz ruchu rowerowego w Lesie Bielańskim nie przyniósł żadnych pozytywnych skutków i w żaden sposób nie wpłynął na wandali, którzy dewastują lasy, uderzył zaś w spokojnych miłośników rekreacji na łonie natury. Przyniósł jedynie efekty negatywne: poniesione koszty i przyzwyczajanie społeczeństwa do nieżyciowego podejścia władz przy jednoczesnym tolerowaniu szkodliwych zachowań.

Wśród wielu osób powstało też przeświadczenie o złośliwej dyskryminacji rowerzystów, czemu trudno odmówić racji. Jeśli powołują się Państwo na art. 15 ust. 1 pkt. 15 Ustawy o ochronie przyrody zabraniający w rezerwatach ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, z wyjątkiem szlaków i tras wyznaczonych, to będąc konsekwentnym należałoby zakazać też wstępu do Lasu Bielańskiego pieszym, gdyż poza ścieżką dydaktyczną, żaden inny ciąg pieszy nie jest oznakowany. Zwrócił Państwu na to uwagę internauta na forum ZOM pół roku temu, ale jego głos pozostał bez odpowiedzi. Liczymy na wyjaśnienie, z czego wynika tak wybiórcze traktowanie zapisów Ustawy przy braku przesłanek świadczących o tym, że jadący rowerem bardziej szkodzi przyrodzie niż idący pieszo. W przeważającej większości to nie cykliści, lecz piesi wybierają się do Lasu na piwo, na grzyby lub z psem

Ponawiamy więc nasz apel o usunięcie znaków zakazu wjazdu rowerów do Lasu Bielańskiego jako dyskryminującego część mieszkańców miasta i bezskutecznego dla celów, którym rzekomo miał służyć.

Powołuje się Pan na plany ochrony rezerwatów. Prosimy o udostępnienie tych opracowań, chętnie się z nimi zapoznamy, by uniknąć nieporozumień i zweryfikować nasze stanowisko.

Społeczny Rzecznik Niezmotoryzowanych

Chcesz legalnej rowerowej rekreacji w Lesie Bielańskim?

Napisz lub zadzwoń do Zarządu Oczyszczania Miasta:

adres e-mail: zom[na]zom.waw.pl (DW: biuro[na]zm.org.pl)

tel. do centrali: 22/522-40-60

tel. do Działu Lasów: 22/612-25-60