Z regionalnych programów operacyjnych na lata 2014-2020 będzie można finansować inwestycje w linie kolejowe tylko zarządzane przez samorządy. Tak wynika z projektu tzw. linii demarkacyjnej. Kolei cały czas rzuca się kłody pod nogi – alarmuje Krzysztof Rytel z Centrum Zrównoważonego Transportu.

Nowa linia demarkacyjna przekreśla linie regionalne

Tzw. linia demarkacyjna - podział obszarów wsparcia Funduszy Europejskich, to jeden z dokumentów wdrażających fundusze unijne w Polsce. Określa on podział zadań między programy ogólnopolskie i regionalne – jakie rodzaje projektów w poszczególnych celach mogą być finansowane z poziomu centralnego, a jakie z regionalnego.

W linii demarkacyjnej na lata 2007-13 dla projektów kolejowych wpisano, że z RPO mogą być finansowane: zakup taboru dla połączeń regionalnych oraz modernizacja regionalnej sieci kolejowej. W projekcie Linii demarkacyjnej na lata 2014-2020 zakres możliwy do sfinansowania w ramach RPO określono następująco: budowa, modernizacja, rehabilitacja sieci kolejowej i infrastruktury dworcowej poza siecią TEN-T, której zarządcą jest samorząd oraz zakup i modernizacja taboru kolejowego. Oznacza to, że linie kolejowe, których nie przejmą samorządy, nie będą mogły być przedmiotem projektów z programów regionalnych.

Kolejne zadanie dla samorządów?

– Idea być może nie jest zła, jeżeli miałby to być bodziec do przejmowania przez samorządy lokalnych linii kolejowych – uważa Rytel. – Tylko, że nie towarzyszą jej żadne inne działania rządu nastawione na taki proces. Nikt jeszcze w ogóle nie komunikuje, że rząd czy ministerstwo taki proces planuje. Nie mówiąc już o obudowaniu go w odpowiednie działania, np. przekazanie za liniami odpowiedniej części z dotacji na utrzymanie sieci kolejowej. Nic więc dziwnego, że samorządy podchodzą do tej sprawy dokładnie tak, jak można by się spodziewać: nie chcą przejęcia kolejnego, trudnego zadania, bez jednoczesnego przekazania środków na jego realizację – dodaje.

Ktoś cały czas rzuca kolei kłody pod nogi

Jego zdaniem w efekcie ten samotny zapis można odebrać wyłącznie jako kolejną kłodę rzucaną transportowi kolejowemu. A było ich dotąd wiele. – Można wręcz odnieść wrażenie, że administracja państwowa systematycznie pracuje nad blokowaniem modernizacji kolei – uważa Rytel. Przed perspektywą 2007-13 Komisja Europejska nakazała traktowanie projektów kolejowych jako przynoszących dochód tylko z tego powodu, że PKP PLK jest spółką prawa handlowego, a nie jednostką administracji jak zarządcy drogowi, co zmusiło do wyliczania tzw. luki finansowej. Tymczasem na wytyczne do jej wyliczania czekaliśmy całą pierwszą połowę perspektywy. Było to jedną z głównych przyczyn opóźnienia projektów kolejowych. Tego, że na rok przed nominalnym zakończeniem okresu mamy ledwie 55% środków dopiero zakontraktowanych, nie mówiąc już o realizacji. Potem było blokowanie projektów przez ministra finansów, tak jakby były one dla rządu zaskoczeniem – wymienia Krzysztof Rytel.

Do czerwca nie zostało wiele czasu

Mamy nadzieję, że zapis w Linii zostanie zmieniony. Ale tygodnie mijają, a wyczucie czasu jest ważne. Pod koniec czerwca regionalne programy będą zamykane i jeśli w tym czasie nie wejdą do nich projekty kolejowe, to potem będzie już za późno.