Mimo, że zaproszenie umieszczone zostało na stronie Urzędu Miasta dopiero na dzień przed imprezą, rowerzyści licznie przybyli na uroczyste otwarcie wyremontowanego odcinka ul. Marszałkowskiej.

Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na fakt, że fetowana z taką pompą "modernizacja" złamała prawo, nie zapewniając warunków do bezpiecznego ruchu rowerowego.

Spotkanie na placu Zbawiciela było też okazją do przypomnienia cennego dorobku myśli ZDM-owej. Dzieci wychodziłyby stamtąd prosto pod koła rowerów - troską o pacjentów szpitala przy ul. Litewskiej uzasadnił brak infrastruktury rowerowej Adam Stawicki w wywiadzie dla Rzeczpospolitej w czerwcu 2005 roku.

Dla odmiany pani Urszula Nelken, również pełniąca funkcję rzecznika Zarządu Dróg Miejskich, z rozbrajającą szczerością wyznała swego czasu przed kamerami TVP3, że Ktoś, kto przyjmuje taki projekt, nie jest - w ogóle nie musi być inżynierem.

Ciekawy kontrast dla wypowiedzi przedstawicieli ZDM stanowiły zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu stacji metra Politechnika.

Obowiązujący plan miejscowy wyraźnie zaleca wyłączenie tego odcinka Marszałkowskiej z ruchu samochodowego - w końcu właśnie po to w 2000 r. wybudowano drugą jezdnię Waryńskiego.

Komisarz Mirosław Kochalski chętnie by już przeciął wstęgę.

Trudno jednak było się oprzeć wrażeniu, że liczył na nieco inną publiczność.

Gdy cykliści cierpliwie podążali za nerwowo spacerującymi w tę i z powrotem przedstawicielami władz miasta i wykonawcy, do świty komisarza spontanicznie dołączali okoliczni mieszkańcy. Pan Grzegorz trafił na przejazd, gdy wybrał się po wodę oligoceńską.

Skoro warszawskim drogowcom brakuje umiejętności, by stworzyć warunki do bezpiecznej jazdy w Śródmieściu, pozostaje tylko polecić użytkowników drogi opiece świętego Krzysztofa.

Nawiązania religijne wykorzystywane były również przez rowerzystów.

Uroczysty nastrój zaburzyło nieco odkrycie, że naklejone na mokrą jezdnię pasy nie wytrzymały nawet przemarszu dygnitarzy.