Do Pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, Prezydent m. st. Warszawy.

Pragniemy zwrócić uwagę Pani Prezydent na marnotrawstwo pieniędzy, do jakiego dochodzi przy zimowym oczyszczeniu miasta. Oczyszczanie zimowe w Warszawie należy bezsprzecznie do najdroższych w Polsce – za pieniądze wydane na odśnieżanie tylko w trakcie ostatniej zimy i tylko przez Zarząd Oczyszczania Miasta, można by kupić 100 nowych niskopodłogowych autobusów, wybudować 1/10 mostu Północnego, albo wytyczyć 200 km dróg rowerowych. Jednocześnie poziom zadowolenia mieszkańców miasta ze stanu zimowego utrzymania ulic, chodników i dróg rowerowych pozostaje niezadowalający.

Budżet podany wyżej dotyczy tylko Zarządu Oczyszczania Miasta, a i on w ostatnim czasie został podniesiony o kolejne 20 mln. Ponieważ oprócz ulic ZDM w mieście oczyszczanie obejmuje też ulice w zarządzie dzielnic, przystanki i pętle autobusowe (ZTM), tereny parkowe i place (ZTP) itd. - całkowita ilość pieniędzy wydana tej zimy na odśnieżanie może być nawet kilkukrotnie większa niż budżet ZOM!

Tak wysokie koszty są skutkiem złej organizacji zimowego oczyszczania. Stąd też proponujemy wprowadzenie w życie następujących zmian, które przyniosą skokową poprawę jakości odśnieżania przy jednoczesnym zmniejszeniu jego kosztów:

1. Razem taniej

Obecnie nie ma w mieście jednej konkretnej komórki odpowiedzialnej za oczyszczanie. To prowadzi do karykaturalnych sytuacji, w których firma odśnieżająca ulice dla ZDM zgarnia śnieg na przystanek, firma odśnieżająca przystanek dla ZTM przerzuca go na chodnik, a firma odśnieżająca chodnik np. dla ZTP, zasypuje nim drogę rowerową w zarządzie dzielnicy. Często się zdarza, że ten sam śnieg przerzucany jest z miejsca na miejsce, po kilka razy – a za każde przerzucenie go w kolejne miejsce miasto słono płaci kolejnej firmie.

Naszym zdaniem należy skończyć z sytuacją, w której każde miejskie biuro ogłasza oddzielny przetarg na odśnieżanie kilku kawałków swojej ziemi, a zamiast tego wprowadzić nową jakość polegającą na wskazaniu jednego podmiotu odpowiedzialnego za oczyszczanie wszystkich miejskich terenów – jezdni, chodników, dróg rowerowych, przystanków komunikacji. Podmiot ten ogłaszałby przetargi nie na odśnieżanie tylko przystanków, albo tylko jezdni, a na odśnieżanie wszystkich ciągów komunikacyjnych (pieszych, rowerowych, przystanków i jezdni) na danym obszarze - np na obszarze dzielnicy. W ten sposób uniknie się kosztów ogłaszania i rozstrzygania olbrzymiej liczby przetargów przez ZTM, ZDM, dzielnice, ZTP i inne instytucje, zastępując je pojedynczymi przetargami na odśnieżanie danego obszaru.

Poza oczywistymi oszczędnościami, ułatwi to miastu kontrolę i zminimalizuje liczbę nieprawidłowości. Skończy się sytuacja, w której poszczególne komórki miasta i wynajęte przez nie firmy przerzucają się przez pół zimy odpowiedzialnością za nieodśnieżenie jakiegoś kawałka chodnika, czy jezdni. Nadzór nad firmami zajmującymi się zimowym utrzymaniem ciągów komunikacyjnych będzie łatwiejszy, gdyż jasne będzie, że jeżeli coś jest nieodśnieżone na obszarze X, to odpowiedzialna jest za to konkretna firma Y – nie trzeba będzie wgłębiać się czy na obszarze X nieodśnieżony jest przystanek, kawałek jezdni, czy chodnika, gdyż niezależnie od tego odpowiedzialny będzie ten sam podmiot.

Skończą się też sytuacje karykaturalne jak przerzucanie śniegu z jezdni na przystanek przez jedną ekipę, z przystanku na chodnik przez drugą, a później z chodnika – przez trzecią (nie muszę wspominać, że za każde przerzucenie śniegu płacimy po raz kolejny!), czy też widoki kilku poszczególnych ekip, które w odstępach liczonych w minutach kolejno przyjeżdżają w to samo miejsce, sprzątnąć po 10m2 „swojego terenu” i odjechać – robiąc miejsce kolejnej ekipie, która sprzątnie kolejne kilka metrów.

Ponadto jeden budżet na odśnieżanie da jasne poglądy na to ile faktycznie pieniędzy jest wydawane w mieście na odśnieżanie – w tej chwili, z racji oddzielnych budżetów na odśnieżanie w poszczególnych jednostkach samorządu (Zarząd Oczyszczania Miasta, 18 dzielnic, Zarząd Terenów Publicznych, Zarząd Transportu Miejskiego itd.), nie ma nawet możliwości by takie dane łatwo uzyskać.

2. Mechanicznie = wydajniej

W Warszawie zbyt niechętnie podchodzi się do zagadnień mechanicznego odśnieżania chodników i dróg rowerowych. Odśnieżanie ręczne jest bardzo pracochłonne i czasochłonne – tym samym generuje koszty kilkukrotnie wyższe niż odśnieżanie mechaniczne. Często zdarza się, że jezdnie (odśnieżane mechanicznie) są już dawno przejezdne, a chodniki i drogi rowerowe jeszcze przez kilka dni (albo do końca zimy) pozostają nieodśnieżone. Wszystko dlatego, że do usunięcia z nich śniegu ręcznie potrzebny jest około 10x dłuższy czas niż w przypadku odśnieżania mechanicznego.

Dlatego odśnieżanie ręczne, jako mało wydajne, powinno stanowić jedynie uzupełnienie odśnieżania mechanicznego i dotyczyć tylko miejsc, w które sprzęt zmechanizowany zwyczajnie nie jest w stanie wjechać (np. schodów). Odśnieżanie ciągów takich jak chodniki, place, czy drogi rowerowe (stanowiących proste i zazwyczaj szerokie ciągi), powinno się odbywać maszynowo, z wykorzystaniem maszyn wyposażonych w pługi lub szczotki. Miasto powinno czym prędzej kupić sprzęt do takiego właśnie mechanicznego odśnieżania (albo wymagać go od firm, z którymi podpisuje umowy). W ten sposób wydajność zimowego utrzymania wzrośnie, a jego koszty zmaleją kilkukrotnie - tym samym znacznie poprawiając jakość gospodarowania pieniędzmi miasta, co zapewne ma Pani na celu.

3. Słono nas to kosztuje

Zwracamy też uwagę na nadmierne wykorzystanie soli przy zimowym utrzymaniu ulic. Wiele mniejszych ulic, alejek w parkach, czy mniej uczęszczanych chodników – nie wymaga uzywania środków chemicznych. Wystarczy tam samo zgarnięcie śniegu i ewentualnie lekkie posypanie piaskiem lub żwirem, by zwiększyć przyczepność do podłoża. Tymczasem w Warszawie dochodzi już do takich paradoksów, jak jeżdżenie pługo-solarek z podniesionymi łyżkami pługu, które – choć mogłyby odśnieżać zmniejszając koszty i jednocześnie przyśpieszając działanie środków chemicznych (potrzebnych wtedy w mniejszej ilości) – tylko jeżdżą i zasypują śnieg solą.

Jest to nie tylko astronomicznie drogi sposób odśnieżania, ale też sposób o wielu niepożądanych skutkach ubocznych. Korozja podwozi samochodów, powstawanie dziur w jezdniach, czy rozklejanie się butów przechodniów to tylko wybrane z nich. Ponadto po zimie, cała ta sól trafia do środowiska – albo wsiąkając w trawniki i zabijając wszelką florę w okolicy (to dlatego w Warszawie masowo usychają drzewa, które ciągle trzeba wycinać i zastępować nowymi!), albo trafia do kanalizacji, a stamtąd bezpośrednio i bez żadnego oczyszczenia do Wisły, gdzie czyni spustoszenie zarówno wśród roślin jak i zwierząt.

Jednocześnie rozumiemy, że wprowadzenie postulowanych przez nasze stowarzyszenie zmian wymaga czasu i obecnej zimy nie będzie ono już możliwe. Dlatego piszemy do Pani właśnie teraz - do momentu ogłoszenia przetargów na zimowe odśnieżanie kolejnej zimy wciąż mamy kilka miesięcy. Jest więc czas by przeanalizować na spokojnie nasze pomysły i wprowadzić je w życie, tak by kolejnej zimy dużo mniejszym kosztem osiągnąć znacznie lepszy efekt.