Na brak przejścia urzędnicy mają tysiąc wymówek, od braku miejsca na 2,5-metrowy ciąg pieszo-rowerowy pod 14-metrowym mostem do groźby utopienia przechodniów przez fale tsunami na Potoku. Wszystko motywowane jest oczywiście bezpieczeństwem i obowiązującymi przepisami.