Po 17 latach jest dojazd do mostu

W sierpniu 2017 r. przedłużono pasy ruchu dla rowerów na Tamce i wyznaczono nowe na Zajęczej. Połączono w ten sposób wymalowany w 2013 r. odcinek pasów na Tamce z oddanymi do użytku w 2000 r. drogami dla rowerów na moście Świętokrzyskim.

Jest to jeden z niewielu projektów rowerowych z budżetu partycypacyjnego na rok 2017 [zobacz >>>], które przynajmniej częściowo doczekały się realizacji w terminie. Pozostałe hurtowo przesunięto na rok 2018. Realizacja jest jedynie częściowa, bo pominięto uporządkowanie sytuacji w rejonie wyjść z metra. Jak wyszło to, co udało się zrobić?

Zajęcza - kierunek z mostu

Zjazd z mostu Świętokrzyskiego. Chodnik przekształcony w ciąg pieszo-rowerowy, ostatnio dodatkowo zagracony nowymi podporami znaków. Niezachowana skrajnia, nieprzepisowe odległości pomiędzy kolejnymi znakami.

Pojawiam się i znikam - przejazd dla rowerzystów wzdłuż Zajęczej przez Wybrzeże Kościuszkowskie. Wyznaczony w grudniu 2013 r. [zobacz >>>], zlikwidowany kilka miesięcy później, teraz wrócił do życia.

Nowy odcinek ciągu pieszo-rowerowego, przez przystanek autobusowy. Podobno tymczasowy.

Mało intuicyjne włączenie ciągu pieszo-rowerowego w pas ruchu dla rowerów na jezdni z wykorzystaniem istniejącego zjazdu. W zasadzie można jechać dalej po chodniku, bo nic tutaj nie odwołuje wcześniejszego znaku C-13/16. Brak wyspy osłaniającej włączenie.

Wyspa wykonana została za to po drugiej stronie jezdni, aby osłonić nowo wyznaczony pas postojowy. W końcu wjechanie w stojący samochód może się źle skończyć, a wjechanie w rowerzystę to najwyżej parę rysek. Jednak, jak widać, mimo wyspy kierowcy nie czują się bezpiecznie na jezdni i uciekają na chodnik. Ciekawe, czy docenią, że dzięki cyklistom mają kilkanaście legalnych miejsc postojowych więcej?

Przejazd przez Dobrą w ciągu Zajęczej. Sygnalizator po prawej to rowerowy S-1a. Ponieważ jednak ministerstwo uparło się zrobić odwrotnie niż reszta świata (negatyw zamiast piktogramu roweru), konia z rzędem temu, kto z 20 metrów zauważy różnicę między sygnalizatorem rowerowym a ogólnym.

Kiepskiemu designowi blendy towarzyszy jeszcze gorszy program sygnalizacji. Normalni ludzie stosują odrębne sygnalizatory dla rowerów, by dać rowerzystom zielone parę sekund wcześniej i ograniczyć liczbę konfliktów między samochodami skręcającymi w prawo a rowerzystami jadącymi na wprost. Warszawscy urzędnicy odwrotnie, co w połączeniu z nieczytelną blendą powoduje niezłą konfuzję.

Rysunkowe wytłumaczenie skrętu na dwa przed skrzyżowaniem z ul. Topiel. Jednak lepsza w tym miejscu byłaby śluza typu 1, ułatwiająca skręt na raz. Skręt w lewo to tutaj najważniejsza relacja, zarówno dla samochodów jak i dla rowerów. Jadąc zgodnie z rysunkiem rowerzysta musi czekać na zielone dwa razy, podczas gdy kierowcy tylko raz.

Tamka - kierunek na most

W przeciwnym kierunku. Wymalowana parę lat temu [zobacz >>>] powierzchnia wyłączona z ruchu została zeskrobana i oznakowana jako pas ruchu dla rowerów. Prowizoryczny ciąg pieszo-rowerowy po prawej pozwala skręcić w prawo z pominięciem świateł lub w lewo w fazie dla ruchu poprzecznego.

Na skrzyżowaniu z ul. Solec została udostępniona dla rowerzystów relacja niedostępna dla ruchu samochodowego – skręty w lewo. Plus. Nie mogę jednak zrozumieć warszawskiego obyczaju wyznaczanie wydzielonych pasów do skrętu w lewo dla rowerów na trzeciorzędnych ulicach lokalnych.

Jedynym zauważalnym efektem tego pasa jest ułatwienie ograniczającego widoczność parkowania przed przejściem dla pieszych. A gdyby tak - jak w oryginalnym projekcie - zamiast wydzielać pas do skrętu w lewo zrobić wyspy zawężające wlot?

Skrzyżowanie Tamki z Dobrą. Ponownie sygnalizacja nieczytelna (kto na pierwszy rzut oka poznał, który sygnalizator jest rowerowy?) i bez sensu dyskryminująca rowerzystów. Miasto stołeczne Warszawa to jednak wydaje sporo kasy na pogarszanie bezpieczeństwa.

Między Tamką a Smoluchowskiego teoretycznie przeniesiono parkowanie częściowo na jezdnię. W szerszym planie widoczny charakterystyczny dla Warszawy [zobacz >>>] [zobacz >>>] kontrast między pustymi legalnymi miejscami postojowymi a pozastawianymi nielegalnie chodnikami i skrzyżowaniami w okolicy.

Między Smoluchowskiego a Wybrzeżem Kościuszkowskim parkowanie w całości pozostało na chodniku. Nie ma też bufora bezpieczeństwa między parkowaniem a pasem ruchu dla rowerów. Za to na odcinku ok. 100 m poszerzono pozostałe pasy ruchu. Po co?

Wróćmy jeszcze na wlot Smoluchowskiego. Pracowicie zeskrobano powierzchnię wyłączoną z ruchu, po to tylko by namalować te same P-21 przesunięte o 0,5 m. A gdyby tak - jak w oryginalnym projekcie - umieścić na wlocie wyspę uniemożliwiającą nielegalne parkowanie?

Skrzyżowanie z Wybrzeżem Kościuszkowskim. Wyspa blokuje najbardziej logiczną trasę przejazdu przez skrzyżowanie i wyrzuca rowerzystów między pieszych. Poszerzone przed skrzyżowaniem pasy ruchu dla samochodów nie trafiają w te za skrzyżowaniem, które pozostały bez zmian.

Niestety, nie zrealizowano części projektu umożliwiającej ograniczenie konfliktów z ruchem pieszym - odcinka drogi dla rowerów omijającej przystanek autobusowy i nie lawirującej przez placyk koło pomnika Syreny.

Za to w miejscu optymalnego przebiegu drogi dla rowerów zlokalizowano biletomat. Wcześniej czy później droga dla rowerów i tak tu powstanie, tylko będzie to trochę droższe. Ale Warszawa zawsze miała problem z wydaniem środków zarezerwowanych na inwestycje rowerowe [zobacz >>>] [zobacz >>>], może to jest sposób na nadwyżkę budżetową?

Podsumowanie

Dobrze, że wyznaczono brakujące 400 m pasów rowerowych. Połączy to pięciokilometrową trasę z dalekiej Woli z mostem Świętokrzyskim. Osoby, które mniej pewnie czują się w ruchu ogólnym na jezdni, nareszcie mają legalną i prawie czytelną możliwość dojechania z Pragi do Śródmieścia czy z Woli na bulwary wiślane. Podobnie jak w przypadku projektu pasów na Targowej [zobacz >>>], kierowcy zyskali kilkanaście legalnych miejsc postojowych, choć na razie korzystają z nich niechętnie.

Wykonanie nie jest idealne, ale trudno oczekiwać cudów po projekcie z budżetu partycypacyjnego. Większość zmian powinna była zostać od razu wykonana w lepszej jakości w ramach porządkowania terenu po budowie metra. Niestety, w Warszawie nie istnieje planowanie czy koordynacja inwestycji i remontów, w związku z czym trzeba łatać dziury oddolną inicjatywą mieszkańców.

Na minus oceniam zmiany względem zwycięskiego projektu, wprowadzone bez żadnych konsultacji czy chociażby poinformowania autora. Zainwestowano - bez sensu na skrzyżowaniach objętych projektem - w odrębne sygnalizatory dla rowerzystów. Pominięto za to śluzy rowerowe i uporządkowanie sytuacji w rejonie wyjścia ze stacji metra.

Czy to rowerowy skok cywilizacyjny?

Wiele osób pytało się, czy wykonanie pasów rowerowych na Tamce nie oznacza, że powinny zostać skorygowane wskaźniki rowerowego skoku cywilizacyjnego. Nie:

- Wprawdzie dzięki nowym pasom można dojechać ciągłą trasą rowerową z kilku nowych punktów, ale wydłużenie jest znacznie większe od akceptowalnego 20%. Z ronda Waszyngtona trzeba nadłożyć 32% drogi, z Gocławia 45%, a ze skrzyżowania Czerniakowska - Gagarina aż 65%. Z placu Wileńskiego brakuje przejazdu na skrzyżowaniu Kłopotowskiego i Wybrzeża Helskiego. Zatem wskaźnik nr 1 - tras z osiedli do centrum [zobacz >>>] - pozostaje bez zmian.

- Aby poprawić wskaźnik nr 2 - główne trasy w śródmieściu [zobacz >>>] - brakuje odcinka na ul. Sokolej, nieuwzględnionego w I etapie budowy Trasy Świętokrzyskiej [zobacz >>>]. Obecnie trwa przebudowa skrzyżowania z ul. Zamoyskiego, która powinna przynajmniej częściowo rozwiązać problem. Do tego jednak czasu ciągłej trasy przez centrum w korytarzu nr 6 nie ma.

Zobacz także

Oryginalny projekt do budżetu partycypacyjnego: app.twojbudzet.um.warszawa.pl/projekt/3751

Fotorelacja na stronie Urzędu Miasta: rowery.um.warszawa.pl/aktualnosci/na-g-wnej/pasy-rowerowe-po-czy-y-dwie-strony-warszawy