Wiceprezydent Warszawy, Andrzej Urbański zapowiedział - w ramach rozmowy z internautami zorganizowanej przez Życie Warszawy - że na ulicy Długiej zostanie odtworzona konna linia tramwajowa. Nie wykluczył też wprowadzenia tego samego rozwiązania na Krakowskim Przedmieściu.

Dwupasmowa jezdnia dla autobusów, taksówek, tramwajów konnych i rowerzystów byłaby z pewnością ciekawym eksperymentem. Miejmy nadzieję, że którzyś jednak doczekają się osobnej drogi -- być może Ci, którzy najczęściej korzystają z Krakowskiego Przedmieścia by dojechać na zajęcia, a wskutek różnicy masy nie mają większych szans w przypadku spotkania z którymś z pozostałych uczestników ruchu.

Jak na razie Nowy Świat stanowi trafny (czy też raczej trefny...) przykład dwupasmowej drogi o ograniczonym ruchu, który rzekomo umożliwia rowerzystom bezproblemową i bezstresową jazdę wśród innych pojazdów. A pieszym szeroki chodnik wolny od wszelkich pojazdów kołowych, ze względu na wyżej wymieniony brak czynników stresujących. Być może projektujący Krakowskie Przedmieście przejdą się kiedyś kawałkiem chodnika pomiędzy rondem de Gaulle'a a Placem Zamkowym, bądź - jeszcze lepiej - przejadą na rowerze nowoświecką "jezdnią dla rowerów" przez parę dni pod rząd w godzinach szczytu... Najlepiej żeby zrobili to zanim obecny projekt przebudowy Krakowskiego Przedmieścia zostanie wcielony w życie.

Odpowiedzi na pytania w sprawie kwestii ścieżek rowerowych wiceprezydent unikał niczym ognia. Stwierdził, że w Paryżu, Rzymie, Kopenhadze, rowerzyści jeżdzą po normalnych drogach i w pewnym sensie są uprzywilejowani, sugerując tym samym, iż tak samo jest w Warszawie. Następnie zadumał się nad odwiecznym problemem wydawania pieniędzy: czy lepiej jest wrzucać je do bezdennej dziury napraw jezdni, czy też umożliwiać komunikację pojazdami dużo mniej kosztownymi dla miasta (przynajmniej w teorii, czyli w przypadku gdy budowane są ścieżki, które nie rozpadają się same).