Nasz przegląd rozpoczęły miasta z europejskiej górnej półki, wiodące prym w dziedzinie zrównoważonego transportu. Dziś dla odmiany odwiedzimy stolicę ciężko doświadczoną z jednej strony kryzysem ekonomicznym, a z drugiej chorobliwym przerostem motoryzacji - pogrążoną w hałasie, zatrutą spalinami i sparaliżowaną korkami. Choć te mankamenty dobrze znamy także z polskich miast, warto przy okazji przyjrzeć się im bliżej. Ku przestrodze. Na cudzym podwórku łatwiej dostrzec to, czego nie widzi się na własnym.

Co słychać pod Akropolem?

Po przyjeździe do Aten natychmiast rzuca się w oczy (a jeszcze bardziej w uszy) istna powódź skuterów i motocykli. Wielu ateńczyków przesiada się na nie z nieefektywnego samochodu. Parkowanie tych jednośladów jest mniej terenochłonne, co znaczy tylko tyle, że w danym miejscu stoi ich więcej niż mogłoby stanąć samochodów, a teren jak był okupowany przez motoryzację, tak pozostaje pod jej okupacją. Na zdjęciu niewielki fragment parkingu przy jednym z centrów handlowych.

Jednoślad jest też zdecydowanie bardziej inwazyjny i wciska się we wszystkie nisze niedostępne dla samochodów. Dla przykładu - aby dotrzeć do sądów przy ul. Evelpidon, trzeba przedrzeć się przez szczelny kordon, którego fragment widać na zdjęciu.

Motojednoślady sprawniej omijają korki, lecz za ten zysk w mobilności całe miasto płaci ogromną cenę wzrostu poziomu hałasu. Spacer po Atenach co chwilę dostarcza wrażeń słuchowych porównywalnych z wizytą na zawodach żużlowych czy motocrossowych. Reprezentatywny przekrój zarówno ateńskiej ulicy jak i jej użytkowników można zobaczyć i usłyszeć na filmie:

www.youtube.com/watch?v=O3vND44n_Js

Warszawa będąc na drugiej pozycji w czołówce zakorkowanych miast Europy stoi przed tą samą groźbą. Można jej uniknąć poprawiając warunki podróżowania rowerem i komunikacją miejską. Niestety, nasi decydenci postępują tak, jakby nie byli świadomi zagrożenia albo nadal wierzyli, że otyłość można uleczyć poszerzając spodnie...

Nawet w ciągu dnia kiedy większa część pojazdów powinna znajdować się w ruchu, niemal każda ateńska ulica jest szczelnie i po obu stronach zastawiona ciągiem zaparkowanych aut. Znamionuje to znaczne przesycenie miasta samochodami w stosunku do rzeczywistych potrzeb. Skąd znamy ten trend, że samochód mieć wypada, nawet gdy na co dzień pełni rolę eksponatu, a środkiem lokomocji bywa tylko od święta?

Półwyspy peloponeskie

W porównaniu do poprzednio prezentowanych ateńskie perony półwyspowe wyglądają dużo skromniej i sprawiają wrażenie prowizorki. Tworzą je prefabrykowane płyty betonowe położone na jezdni. Problem odwodnienia (choć w Grecji raczej trzeciorzędny) rozwiązano zachowując między płytami a krawężnikiem odstęp przykryty gęstą, stalową siatką.

Tu widzimy ten sam przystanek Ag. Elevtherios na ul. Momferratou od strony jezdni, a na poniższym filmie - w różnych ujęciach i podczas postoju autobusu. Płyty wykonuje się specjalnie do tego celu, o czym świadczą wzdłużne wyżłobienia przeciwpoślizgowe.

To przystanek pl. Exarchia na ul. Spirou Trikoupi. Na jego tle w kolejnym filmie wystąpił polski Solaris Urbino.

Kilkanaście metrów dalej chodnik po prawej blokuje rusztowanie, po lewej - zaparkowane samochody. Jeśli tylko odstęp między zderzakami nie jest zbyt ciasny, piesi mogą się w nim schronić ustępując miejsca samochodom.

Ilustruje to film www.youtube.com/watch?v=BRgsYO6uado

Z płyt betonowych można składać perony różnych rozmiarów w zależności od długości taboru. Pierwszy z pokazanych był wersją minimum, kolejne składają się z dwóch płyt.

Ten sam przystanek (Dinostratou na ul. Ilia Iliou) widziany z przeciwnej strony. Otoczenie i nawierzchnia dają kolejny dowód niskiej rangi ruchu pieszego w Atenach

W Niemczech i Austrii szczególnie widać, że półwysep przystankowy nie jest samotną wyspą, lecz przemyślanym elementem faworyzowania transportu zbiorowego i poprawy bezpieczeństwa kosztem indywidualnej motoryzacji. W Atenach pozycja tej ostatniej wydaje się niczym nie zagrożona - wszechobecny hegemon na czterech kołach wdziera się nawet do nielicznych stref pieszych i podobnie jak w Warszawie okupuje chodniki.

Na chodniku oprócz parkowania może pojawić się stacja benzynowa. Podobnie dotkliwych barier dla ruchu pieszego, czy wręcz spychających go na jezdnię w Atenach nie brakuje.

Istnienie całkiem sporej liczby przystanków półwyspowych oczywiście kontrastuje z pokazanym tu tłem. Z jednej strony można więc przypisać władzom Aten szczególną konsekwencję i odwagę. Z drugiej zaś - przychodzi na myśl prosty powód: konieczność. Gdyby nie perony na jezdni, z wielu przystanków w ogóle nie dałoby się wsiąść do autobusu inaczej niż że po masce zaparkowanego samochodu.

Ta scenka dowodzi, że niektóre środki dyscyplinowania kierowców są w Atenach tyleż konieczne, co... nieskuteczne. (na zdjęciu i na filmie poniżej przystanek przy Placu Viktorias na ul. 3-go Września zablokowany przez taksówki).

Odnotujmy jednak władzom Aten na plus świadome i konsekwentne wdrażanie dobrej praktyki. W swej witrynie internetowej ΟΑΣΑ - miejski zarządca przewozów poświęcił peronom półwyspowym specjalną podstronę, z imponującą listą 273 przystanków (w ang. wersji stops with projected pavement), aby lepiej służyć pasażerom i niepełnosprawnym.

Skoro sięgamy do tej witryny, warto wspomnieć także o znacznej ilości buspasów. Z wykazu umieszczonego na podstronie Dedicated Bus lanes wynika, że Ateny mają ich już 50,53 km w czym znacznie przewyższają Warszawę z wynikiem 42,5 km. W przeciwieństwie do naszej stolicy - jazda rowerem po ateńskich buspasach nie jest zakazana.

Sam półwysep to tylko część sukcesu. Pełnia wygody i dostępności zależy też od nastawienia i umiejętności kierowców autobusów, których w tym wypadku zabrakło. Przystanek Neos Kosmos na ul. Ilia Iliou składa się z trzech płyt.

Do jego zalet należy lokalizacja tuż przy przejściu dla pieszych.

Dzięki mocowaniu siatki na zawiasach można ją unieść i oczyścić przestrzeń między peronem a krawężnikiem. Jednak ilość zalegających tam zanieczyszczeń nie wskazuje, by służby miejskie korzystały z tej możliwości zbyt często.

Zobacz też

Dotychczas opisaliśmy

Wady zatok [zobacz >>>]

Lekarstwa na zatokowe schorzenie [zobacz >>>]

I odwiedziliśmy

Berlin [zobacz >>>]

Oerlinghausen [zobacz >>>]

Wiedeń [zobacz >>>]

Budapeszt [zobacz >>>]

W przygotowaniu kolejna relacja [zobacz >>>].

W artykule wykorzystano zdjęcia, filmy i obserwacje z wyjazdu do Aten w ramach projektu ICAMS [zobacz >>>] realizowanego w ramach programu Uczenie się przez całe życie – Grundtvig i finansowanego ze środków Unii Europejskiej.

© Wszelkie prawa zastrzeżone