W każdym mieście w Europie parkowanie w okolicach centrum miasta, jeśli nie jest zupełnie zabronione, to jest dozwolone tylko i wyłącznie za opłatą pewnej kwoty w parkometrach. Tak jest też w Warszawie już od trzech lat. Parkometry są, by ograniczyć parkowanie w centrum, aby mieszkańcy lub ludzie którzy tu pracują nie zostawili samochodów gdziekolwiek przez 8-10 lub więcej godzin dziennie blokując miejsce na cały dzień, ale aby tu zatrzymał się tylko ten kto ma do załatwienia sprawę na miejscu i jak najszybciej wyjechał zostawiając miejsce dla następnego samochodu. Kto tu ma zostać cały dzień, może swobodnie przyjechać autobusem lub zostawić samochód kilka kilometrów od centrum i tak samo skorzystać z środków komunikacji miejskiej (metro, autobus, tramwaj).

Na Krakowskim Przedmieściu, Miodowej, Świętokrzyskiej i w wielu innych ulicach parkowanie jest uregulowane przez parkometry. Ale nie na Mariensztacie. Ktoś kto teraz chce się tu zatrzymać lub chce dostać się do Starówki samochodem może parkować na Mariensztacie bez żadnej opłaty ani regulacji i jest już na miejscu. Zastanawiamy się, dlaczego w ciągu tych trzech latach Zarząd Dróg Miejskich i Gmina Centrum nie zdecydowali się na zainstalowanie parkometrów na Mariensztacie.

Mariensztat jest jedną z najpiękniejszych i historycznie najważniejszych części Warszawy, jest od Starówki nie więcej niż 200 metrów, jest perłą architektury miasta. Tak jak Starówka, Mariensztat nie jest przeznaczony dla samochodów: małe uliczki, plac ze schodami, brukowane ulice były zrobione w dawnych czasach na pewno nie dla ruchu samochodowego.

Dlatego proponujemy, aby jak najszybciej parkowanie na Mariensztacie zostało uregulowane, aby parkometry były zainstalowane przynajmniej na ulicach Dobra, Furmańska i Bednarska, i aby rynek Mariensztacki, ulica Mariensztat, Bednarska, Sowia i Garbarska zostały zamknięte dla samochodów. Mieszkańcy mają dla siebie parking na Bednarskiej.

Rynek Mariensztacki, jak Rynek Starego Miasta, powinien być waloryzowany i służyć jako miejsce gdzie ludzie mogą się spotykać, spacerować, rozmawiać; miejsce gdzie mogą być organizowane koncerty, filmy w lato, spektakle teatralne i inne wydarzenia kulturalne. Miejsce gdzie mogą być otwarte nowe sklepy, bar, pub; i jednocześnie miejsce historyczne, które turyści mogą zwiedzać swobodnie, bez przepychania się między samochodami.

Z uregulowania parkowania, uwolnienia rynku Mariensztackiego od samochodów i z większego ruchu pieszych będą zadowoleni zarówno właściciele lokalów i sklepów, którzy z tego mają duże korzyści, jak też mieszkańcy, którzy widzą w końcu ich region uporządkowany i dowartościowany, a nie traktowany tylko jako wielki dziki parking. Więc, na co jeszcze czekać?