- Rondo Daszyńskiego i dziwnie zorganizowany ruch na nieczytelnie zamkniętym przejeździe rowerowym przez południową część ronda, co zostało gremialnie zignorowane przez nieomal 100% przejeżdżających tamtędy ludzi. Co ciekawe, nie ustawiono tam żadnego zakazu ruchu rowerów, a znak końca DDR (C-13a), który mówi o końcu drogi dla rowerów, jest kompletnie zbędny. Wszak przejazd rowerowy to nie droga dla rowerów i każda droga dla rowerów kończy się przed każdym przejazdem, więc wjazd na ten zamknięty/niezamknięty przejazd nie nosił znamion łamania przepisów.