Nad Wisłę Rowerem ’24 – Wisła Północna i źródła Rudawki

Kto nie jechał z nami w ubiegły czwartek i ominęły go ptasie opowieści Pawła Pstrokońskiego, ten miał szansę nadrobić tę stratę dzisiaj. Spotkaliśmy się przy pawilonie edukacyjnym „Kamień”.

Jest nas znowu około 20 osób, wszyscy są ciekawi informacji, których w wielkiej ilości dostarczy nam nasz dyżurny przyrodnik, ornitolog i przewodnik po nadwiślańskich szuwarach.

Po interesującym wstępie i historii powstania „Kamienia” pedałujemy w kierunku punktu widokowego na nadwiślańskiej główce.

Tam zatrzymujemy się na chwilę, aby posłuchać ciekawostek o kormoranach, ostrygojadach, sieweczkach i innych wodnych ptakach.

Paweł z pasją i poświęceniem odpowiada na wszystkie pytania, zachęca też do prowadzenia samodzielnych obserwacji ptaków.

Przystanek dobiega końca, startujemy w kierunku Kładki Żerańskiej.

Gdy docieramy do kładki, opowiadamy o tym, jak powstawała i ilu zabiegów wymagało dostosowanie stalowej konstrukcji do celów transportowych. Pisaliśmy zresztą o tym w 2017 roku, gdy została oddana do użytku.

Oprócz informacji z dziedziny budowy obiektów mostowych dowiadujemy się też wielu ciekawych rzeczy o gniazdujących na jednym z kominów elektrociepłowni sokołach oraz o ptactwie bytującym u ujścia Kanału Żerańskiego do Wisły.

Przejeżdżamy przez kładkę, a po kilku chwilach docieramy do mostu Marii Skłodowskiej-Curie, którym przedostajemy się na lewy brzeg. Z mostu rozpościera się piękny widok na północną część warszawskiego odcinka Wisły.

Sprawnie zjeżdżamy wzdłuż kolektora burzowego na sam brzeg Wisły, gdzie czekają na nas kolejne odcinki ornitologicznych historii.

Uczestnicy i uczestniczki naszej wycieczki są szczerze zainteresowani niesamowitą wiedzą naszego naukowca.

Nie jest to zresztą nic dziwnego – Paweł zawsze potrafi zaciekawić i dostarczyć wielu zaskakujących faktów z życia bezpośrednich potomków dinozaurów, którymi są ptaki.

Kierujemy się ku malowniczej skarpie lewego brzegu, zlokalizowanej na wysokości Nowodworów. Tam podziwiamy krążące brzegówki i dowiadujemy się co nieco o ich zwyczajach.

Ze skarpy przez Park Młociński jedziemy do Lasu Bielańskiego.

Jedną z atrakcji tego rezerwatu jest rzeka Rudawka, uchodząca nieopodal do Wisły. Kiedyś solidna, czasami rwąca rzeka, zasilała stawy, napędzała młyny i inne zakłady. Dziś jest w większej części poprowadzona kanałami, a jej nieliczne odkryte fragmenty nie wyglądają już tak imponująco, głównie z powodu obniżenia się poziomu wód gruntowych o dobre kilka metrów na przestrzeni 2-3 wieków.

Blisko estakad Wisłostrady i ujścia Rudawki do Wisły oko przyciąga niesamowita konstrukcja: żeremie. Rok temu udało nam się tu nawet spotkać ich mieszkańca i inżyniera, tym razem wydaje się, że pan bóbr ma wychodne i znajduje się poza swoją posiadłością.

Rozmawiamy o specyfice Lasu Bielańskiego, jego tarasach i niesamowitym klimacie, który tworzą wiekowe dęby, graby i wiązy. To właśnie tak wyglądała setki lat temu wielka puszcza mazowiecka, pokrywająca zdecydowaną większość powierzchni naszego regionu.
Dowiadujemy się też, że ptaki krukowate (wrony, gawrony, kruki, kawki) także migrują. Choć widzimy je właściwie przez cały rok to te, które możemy zaobserwować zimą, przylatują do nas między innymi z Syberii. „Nasze” krukowate spędzają wówczas zimę w krajach Europy południowej, aby wrócić do nas wiosną.

Wzdłuż tylko miejscami widocznego koryta Rudawki przejeżdżamy do Parku Olszyna: to tam ta dzisiejsza struga wypływa spod ziemi na powierzchnię. Jej źródła zlokalizowane są co prawda w okolicy Lasku na Kole, jednakże są całkowicie skryte pod ziemią. Uznajemy, że to właśnie w Parku Olszyna Rudawka ukazuje się oczom mieszkańców i mieszkanek Warszawy po raz pierwszy.
Po krótkim podsumowaniu wycieczki żegnamy się i umawiamy na kolejną.